Aspartam

Witam. Dziś krótko. Zetknęłam się ostatnio z artykułami które łączą spożycie aspartamu z depresją. Temat jest szeroki, badania na temat aspartamu – sprzeczne, ale zainteresowało mnie to z jednego ważnego powodu.

Przez wiele lat spożywałam aspartam w dużych ilościach. Niemal nałogowo żułam gumy, pijałam od czasu do czasu napoje słodzone aspartemem (choćby dietetyczną colę), spożywałam go nawet jako słodzik do leków i witamin (tych rozpuszczalnych, musujących).

I tak się zastanawiam teraz – czy gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że to może być jedna z przyczyn mojej depresji – czy może właśnie teraz byłabym zdrowa…? Bo świadomie wybierałabym produkty w których aspartamu i innych sztucznych dodatkwó nie ma?…

Odstawiłam gumę do żucia. Sama świadomość, jak bardzo mogła mi zaszkodzić, jest straszna. Jeszcze gorsze to, że o tym się nie mówi. Że skutki długofalowego przyjmowania aspartamu nie zostały jeszcze poznane do końca.

Wiem, że w internecie znajdziecie masę przykładów na to, że aspartam nie szkodzi, że dawki są za małe itd. Ale jest też druga strona barykady, z którą warto się zapoznać, np. w tym artykule:

http://cojesc.net/aspartam-szkodliwosc/

Nie jestem fanką teorii spiskowych dotyczących przermysłu farmaceutycznego, aczkolwiek pewne kwestie mnie zastanawiają: dlaczego np. przemysł ten kwitnie, mamy mnóstwo witamin, suplementów, itd. a jednocześnie – mało kto z nas naprawdę może powiedzieć, że mu to pomogło, że nie odczuwa różnych dolegliwości. Raczej pojawia się ich coraz więcej.

A powiązanie aspartamu z obniżeniem poziomu serotoniny w mózgu – przyczyną depresji klinicznej – jest co najmniej niepokojące. Jeśli pojawiają się takie wątpliwości, może lepiej samemu sprawdzić na sobie jak będziemy funkcjonować odżywiając się zdrowo i eliminując cukier oraz prowadząc aktywny styl życia vice versa pakować w siebie tony tabletek i niskokalorycznych specyfików słodzonych aspartamem…?

pizza_na_lato

Reklamy

Dieta na dobry humor cz.2

SONY DSC

Witam!

Dziś kolejna porcja zdrowotnych tricków, które poprawią Twój nastrój i zdrowie oraz pomogą w leczeniu depresji. Wszystkie opisane tu sposoby dietetyczne sama sprawdziłam i odczuwam: zwiększony poziom energii, lepszy nastrój, lepszą koncentrację, lepsze możliwości fizyczne, większą odporność na stres. Dieta może nie jest jedynym sposobem na depresję, bo nie uleczy aspektów psychologicznych naszej duszy, ale może znacznie wspomóc proces fizycznego zdrowienia. A więc zaczynamy!

1. Sok i koktajl ze świeżych (lub mrożonych) owoców

Staram się 3-4 razy w tygodniu przyrządzić sobie albo wyciskany sok z pomarańczy (nie ze sklepu!) – mniej więcej 2 pomarańcze na jedną szklankę; albo sporządzić koktajl z owoców świeżych lub mrożonych (zależy od sezonu): truskawek, malin, owoców leśnych, bananów – z dodatkiem miodu i mleka/maślanki/kefiru. Taka bomba witaminowa przyspiesza regenerację organizmu, ma masę witaminy C, poprawiającej nastrój, mam po niej lepszą cerę (własne zadbane odbicie w lustrze też jest pozytywem), więcej energii. Takiego efektu nie dadzą Ci soki i koktajle ze sklepu, w których jest minimum owoców, bardzo przetworzonych i nieświeżych oraz często dosypka cukru i dolewka wody. Polecam więc zakupienie blendera z pojemnikiem koktajlowym oraz ręcznej wyciskarki do cytrusów, a pomoże Ci to wyrobić dobre nawyki picia naprawdę pożywnych, zdrowych soków, które często wychodzą taniej niż sklepowe. Uprawiam sport dość intensywnie, więc dodatkowo dosypię sobie czasem odżywki białkowej do koktajlu mlecznego i to również bardzo dobrze wpływa na regenerację mięśni po wysiłku.

2. Orzechy – nieważne jakie, choć najzdrowsze są migdały, orzechy włoskie, pekan. A także nasiona – dyni, słonecznika. Polecam gorąco, by codziennie zjeść chociaż garść. O nich już pisałam, że dzięki zawartości witamin, dobrych tłuszczy, magnezu – poprawiają proces myślowy. Są kaloryczne – ale przecież nie zje się ich wiele, bo skutecznie zapychają i nie ma się już ochoty na słodycze (a jeśli nawet – jest ona mniejsza:)). Po stałym wprowadzeniu ich do mojej diety, zauważyłam, że „jaśniej” mi się myśli, zwiększyła się moja odporność na stres (spadek siły napadów paniki lub ich brak). Polecam więc wszystkim znerwicowanym.

3. Woda – źródlana lub mineralna, niegazowana. Przynajmniej 1,5 litra dziennie. Udowodniono, że dobrze nawodniony organizm … nie zatrzymuje wody, więc nie jesteś obrzmiały, czujesz się lekko. Ponadto zwiększają się Twoje możliwości umysłowe (zainteresowanych tematem odsyłam do http://www.rozwojowiec.pl/68/jak-w-10-sekund-zwiekszyc-swoje-zdolnosci-umyslowe/). Obecnie jestem w trakcie sprawdzania picia szklanki letniej wody z cytryną (sok z ok. ćwierci cytryny) rano na czczo. Pozytywne efekty już zauważam: wzrost energii, odporności, mniejsza podatność na wzdęcia i … witamina C = lepszy nastrój zimową porą. Warto spróbować!

4. Yerba Mate – od jakiegoś czasu staram się zastępować nią kawę i widzę pozytywny skutek działania tej herbatki na organizm. Nie zawsze udaje mi się zrezygnować z porannej kawy, ale jeśli już – zaparzam właśnie Yerbę. Ma mnóstwo przeciwutleniaczy, dodaje energii wolniej niż kawa i nie następuje po niej spadek energii po kilku godzinach, jak po kawie. Jest też neutralna dla mojego żołądka (który z powodu nerwów czasem boli), w przeciwieństwie do kawy, która go podrażnia.

 

Działanie powyższych składników diety osobiście sprawdziłam na sobie i nie żałuję pieniędzy ani wysiłku, który musiałam włożyć w budowanie dobrych nawyków żywieniowych (i który ciągle wkładam – przyznam, że nadużywam czasem słodyczy). Powyższe 4 rzeczy bardzo pozytywnie na mnie wpłynęły i są w dodatku zupełnie naturalne 😉 Spróbujcie 😉