Potwór w mojej głowie

Kiedy depresja
rozlewa się piekłem
na całe moje życie
trzymam się uparcie
kociej sierści
dłoni najdroższego
woni świeżego poranka na wsi
jakiejś starej piosenki o dobrym tekście
ciężaru sztangi
zieleni drzew mijanych na rowerze
malowania paznokci by nie myśleć
oddechu jeszcze jednego
spojrzenia obcej bliskiej osoby
myśli że moje dziecko by nie chciało
bym się poddała
jak zrzucić ten ciężar z gardła
jak rozluźnić sterane ciało
jak ruszyć do przodu choć wiary brak
czy ktoś jeszcze
obok
wokół
we mnie
chce – bym żyła…?

UlicznyGrajek

 

Reklamy