Trądzik przeczosowy cz.2.

Witam ciepło!

Cieszy mnie duże zainteresowanie tematem, o którym wspomniałam kilka postów niżej: jest to trądzik przeczosowy (z zadrapania). Dziękuję za głosy w tej sprawie. Jednocześnie trochę się zmieniło u mnie w tej kwestii: bardziej panuję nad sobą, zwłaszcza odkąd mam poczucie, że muszę wyjść na zewnątrz i pokazać się ludziom. Nawet najlepszy kryjący makijaż nie zatuszuje wyżywania się na mojej skórze, pozostają opuchlizny i czerwone ślady. Świeże rany ciężko zatuszować. Trochę teraz pracuję i jest to praca z ludźmi – nie chcę im się tak pokazywać. Mam świadomość ile blizn jeszcze pozostało mi na twarzy i że czasem pojawi się tam niespodzianka, którą rozdrapię. Ale właśnie to poczucie, że chcę być silna i na taką wyglądać przy ludziach, sprawia że znacznie ograniczyłam „drapanie twarzy”.

Co pomogło?

Dokładne spisywanie planu dnia, w którym nie ma miejsca dla siedzenia przed lusterkiem i drapania – po prostu zaczęłam to traktować jako strata czasu.

Poza tym – pielęgnacja. Staram się używać naturalnych kosmetyków (m.in. firmy Yves Rocher). Nie stosuję toników, które zawierają alkohol, ani kremów z parabenami czy silikonami. Moja cera poprawiła się dzięki temu, już tam często nie wyskakują duże niespodzianki. Pozostały jeszcze zaskórniki i z nimi wciąż walczę, ale staram się to robić przez złuszczanie. Kupiłam peeling gruboziarnisty (z naturalnymi drobinkami np. z orzechów), który dodatkowo spłyca blizny. Używam go minimum 2 razy w tygodniu, a codziennie peeling drobnoziarnisty z żelem. Po myciu – tonik i krem nawilżająco-matujący. Następnie lekki makijaż (ja zwykle używam kremu BB oraz korektora). Wykonanie makijażu sprawia, że nie chcę go niszczyć i rzadziej sięgam pazurkami do twarzy. Poza tym zmiany są niewidoczne. Raz na tydzień robię maskę z glinką bądź algową. Im mniej składników ma kosmetyk, tym lepiej. Mogę polecić stronę helfy.pl, gdzie kupicie naturalne kosmetyki.

Są jeszcze momenty upadków, zwłaszcza przed okresem, gdy niespodzianek na twarzy jest więcej, a ja jestem napięta do granic możliwości. Ale widzę poprawę. Jeśli zależy Wam na zwalczeniu tej dolegliwości, polecam spróbować powyższe metody (przez przynajmniej miesiąc, by wytworzył się nawyk).

Pozdrawiam!!

Reklamy

Trądzik przeczosowy

Dziś o problemie, który mam i z którym ciągle walczę… Widzę w internecie, że nie tylko ja. Najpierw słowa wprowadzenia.

Trądzik przeczosowy (z zadrapania) przez specjalistów kwalifikowany jest jako rodzaj psychonerwicy. Dermatolodzy definiują go jako chorobę o podłożu psychicznym i zakażeniowym zarazem. Zaczyna się bardzo niewinnie – u niektórych nastolatków w okresie dojrzewania pojawia się nawyk wyciskania strupków i grudek. Z czasem jednak zmienia się on w prawdziwą obsesję. Przyczyną takiego zachowania jest brak wiary w siebie, permanentne myślenie o problemach skórnych oraz upatrywanie w nich powodów niepowodzeń.

Człowiek dotknięty trądzikiem z zadrapania boi się odrzucenia ze strony rodziny i przyjaciół oraz nie wierzy w jakiekolwiek powodzenie leczenia. Całe jego życie skupia się na chemicznym i mechanicznym usuwaniu pryszczy. Często mało nasilony trądzik przybiera nienaturalną postać. W wyniku drapania skóry oraz wyciskania pryszczy i zaskórników pojawiają się stany zapalne, wybroczyny bądź strupki. Prowadzi to do powstawania głębokich blizn i otwartych ran, a w efekcie – do nieodwracalnych uszkodzeń skóry.

Na skutek widocznego pogorszenia stanu skóry, u cierpiących na tę odmianę trądziku pojawiają się myśli samobójcze. Kobiety mają problemy z regularnym miesiączkowaniem, a w skrajnych przypadkach miesiączka zanika. Pacjentki z trądzikiem przeczosowym częściej popadają w anoreksję, ponieważ stosują rygorystyczne diety, mające pomóc w akneterapii. Czasami nic nie jedzą, pijąc jedynie wodę mineralną.

Leczenie trądziku z zadrapania jest żmudne i skomplikowane. Pacjent powinien współpracować z psychiatrą oraz dermatologiem. Specjaliści zalecają stosowanie leków przeciwdepresyjnych oraz przeciwlękowych. Nie bez znaczenia jest pomoc i wsparcie ze strony najbliższych. Cierpiący na trądzik przeczosowy musi odzyskać wiarę w siebie oraz swoją atrakcyjność.

Niestety, niemożliwe jest uzdrowienie myślenia chorego bez skutecznej akneterapii. Jeżeli pacjent próbował już wszystkich dostępnych metod leczenia i nic nie poprawiło stanu jego skóry, lekarze zalecają kurację lekiem Roaccutane. Należy jednak pamiętać, że istnieje szereg przeciwwskazań przed terapią tym preparatem.”

(http://www.papilot.pl/twarz-i-cialo/5865/Tradzik-przeczosowy-uzaleznienie-od-wyciskania-pryszczy.html)

***

Jest to problem ściśle powiązany z depresją, więc o nim piszę, bo wiem ile nerwów potrafi napsuć. Niestety dotąd wszystkie metody mnie zawiodły: chowanie lusterka, ostrzeżenie na lusterku, zwiększona dbałość o cerę odpowiednimi produktami… Cera poprawia mi się znacznie, gdy kilka dni nie drapię. Później następuje jakiś nerwowy moment, nadmiar obowiązków i znów tracę pół godziny po wstaniu z łóżka na drapanie się. Podobno pomaga wybaczenie sobie i znalezienie nowego nawyku… W moim przypadku dzieje się to, gdy mam w pobliżu lusterko, ale potrzebuję go, by włożyć rano soczewki. I wciąż kminię. Tym razem próbuję wyjść z tego problemu zaczynając od psychiki – próbie zaprzyjaźnienia się ze sobą i zrozumienia, że to na dłuższą metę mi szkodzi (blizny, jeszcze większy trądzik…). Czekam na Wasz głos w tej sprawie.