Rodzaje psychoterapii

Witam 😉 Bez zbędnych wstępów, chciałabym Wam dziś przedstawić główne rodzaje psychoterapii, którym warto się poddać w przypadku leczenia depresji i innych zaburzeń psychicznych. Bardziej subiektywnie: w moim przypadku leki nie przyniosły takich korzyści, jak terapie, w których uczestniczyłam na przełomie 10 lat. Podzielę się tu zarówno wiedzą, jak i osobistym doświadczeniem [w kwadratowych nawiasach] na temat danych rodzajów terapii.

Ogólnie terapie można podzielić na:

-indywidualne

-grupowe

Zalety indywidualnej terapii: na pewno większa ilość czasu przypadająca na pacjenta, pełna uwaga terapeuty. Wady: leczenie (poza szpitalnym) zwykle odbywa się w wolnym tempie (np. 1 spotkanie na tydzień/dwa), co może być niewystarczające, informacja zwrotna pochodzi wyłącznie od jednej osoby jaką jest terapeuta, osoba wyćwiczona do mówienia tego, co chce powiedzieć, a nie tego co myśli o nas, więc jesteśmy w trochę hermetycznym środowisku, nie jest to relacja typu takich jakie mamy na zewnątrz; kolejna wada to cena (jeśli nie jest na NFZ, potrafi kosztować nawet do 200 zł za godzinę – ale to cena warszawska, zwykle płaciłam 80-100 zł) oraz terminy – np. zapisujemy się na pierwszy wolny termin który jest np… za pół roku:P Czasem trzeba poszukać żeby trafić na psychoterapeutę przy którym czujemy się rozumiani.

Zalety grupowej: przeważnie jest intensywna (co może też być wadą), odbywa się często (np. codziennie, co tydzień, lub jak meetingi AA np. 2 razy w tygodniu), mamy tam ludzi z różnych środowisk i widzimy jak jesteśmy przez nich postrzegani, dostajemy wiele informacji zwrotnych, niektóre bolesne, ale tym bardziej mogą nas one skłonić do autorefleksji. Wady: wymaga dużej siły woli do walki z chorobą, przełamania się w mówieniu i uważnego słuchania, jeśli chcemy z niej wynieść więcej. W najcięższych fazach choroby liczba bodźców może być zbyt trudna do udźwignięcia. Warto mieć więc za sobą terapie indywidualne [i z własnych obserwacji: trochę kultury i szacunku wobec innych ludzi].

Oba rodzaje terapii nie należą do łatwych do przejścia. Trzeba mieć świadomość, że aby otrzymać pomoc, trzeba też dać coś z siebie, a nie tylko przyjść na terapię (i przysypiać). Im więcej naszego zaangażowania, tym więcej możemy zyskać.

 

Kolejny podział dotyczy nurtów, w jakich odbywają się terapie. Podziały te są różne w wielu źródłach, ale zazwyczaj możemy wyróżnić:

– terapię behawioralną i behawioralno-poznawczą

– terapię psychodynamiczną (wersja pogłębiona zawiera więcej psychoanalizy)

– terapię psychoanalityczną

[Z tego, co wyniosłam z różnych źródeł i rozmów zasadniczo wszystkie terapie skupiają się na problemach, ale nacisk kładziony jest na inne zagadnienia. W terapii behawioralnej i behawioralno-poznawczej zasadniczo uwaga kładziona jest na wydarzenia obecne oraz zmianę zachowań, które mogą nam przeszkadzać w życiu i pogłębiać negatywne stany, uczymy się na nowo funkcjonowania w środowisku i relacji z samym sobą i innymi ludźmi; w terapii psychodynamicznej i psychoanalitycznej duży nacisk kładzie się na wydarzenia z przeszłości i to, jaki wpływ mają one na nasze obecne zachowania, odkrycie w podświadomości ran z których nawet mogliśmy sobie nie zdawać sprawy, przeżycie nieprzeżytych doświadczeń, uwolnienie się od nich i świadome działania prowadzące do zmiany kształtowania całej osobowości – jest to o wiele głębszy proces niż na terapii behawioralnej.]

Przytoczę tu jeszcze kilka fragmentów z dobrych źródeł, na temat każdej z terapii.

 

TERAPIA BEHAWIORALNO-POZNAWCZA

„Aktywacja behawioralna podnosi świadomość przyjemnych czynności i dąży do wzmocnienia pozytywnych interakcji między pacjentem a jego środowiskiem.

Terapia poznawczo-behawioralna koncentruje się na obecnych negatywnych zapatrywaniach pacjenta, ocenia, jak one wpływają na jego obecne i przyszłe zachowania i dąży do restrukturyzacji tych zapatrywań i zmiany nastawienia.”

„Terapie behawioralne (zachowawcze) i kognitywne (poznawcze) mają na celu podniesienie samooceny pacjenta oraz zmianę jego sposobu postrzegania otoczenia. Terapie te wpływają również na jakość snu, skłaniają do wykonywania czynności sprawiających przyjemność itd. Skuteczność tych metod leczenia depresji, w połączeniu z zażywaniem antydepresantów, została potwierdzona badaniami. Co więcej terapie te znacząco zmniejszają ryzyko nawrotu choroby. Inną zaletą terapii jest stosunkowo krótki czas trwania: 12 do 26 seansów.”

„Terapia kognitywna to stosunkowo nowa forma psychoterapii, która uczy ludzi zmiany negatywnych myśli, często niezgodnych z rzeczywistością, na pozytywną wizję świata. (…) psychoterapia daje ludziom chorym na depresję narzędzia, dzięki którym są w stanie samodzielnie radzić sobie z problemami, czego nie są w stanie uczynić leki.”

„Behawioryzm zakłada, że depresja to skutek przewagi karania i nadmiernej krytyki nad nagradzaniem (pochwałą). Koncepcje poznawcze wnoszą, że osoby chorujące na depresję mają obniżone poczucie własnej wartości, są pesymistami i widzą wszystko „w czarnych barwach”, gdyż prezentują nieprawidłowy sposób myślenia o sobie i otaczającym świecie oraz niewłaściwie interpretują relacje z innymi. Psychoterapia ma demaskować patologiczne wzorce myślowe, zastępować je bardziej skutecznymi i uczyć zdrowych reakcji na różne doświadczenia życiowe.”

I UWAGA, coś dla tych chcących zgłębić temat:

„Główne założenia

Podejście poznawczo-behawioralne opiera się na założeniu o wzajemnym wpływie myśli, emocji i zachowań. Człowiek nadając znaczenie napotykanym sytuacjom i doświadczeniom tworzy indywidualny obraz świata. Napływające informacje są automatycznie wzmacniane lub odrzucane w zależności od tego czy pasują do posiadanego systemu przekonań lub aktualnego stanu. Wobec tego ta sama sytuacja może więc zostać zupełnie inaczej zinterpretowana przez dwie różne osoby. Na przykład osoba przygnębiona jadąc samochodem będzie zwracać uwagę raczej na czerwone światła i korek, utwierdzając się w przekonaniu, że zawsze trafia “czerwoną linię”, a świat jak zwykle sprzymierza się przeciwko niej. Oczywiście to tylko pogłębi jej przygnębienie i zdenerwowanie. Na tej samej trasie pozytywnie nastawiona osoba może dostrzegać głównie zielone światła i cieszyć się z płynnego przejazdu. Nadane znaczenie wpływa na to jakich emocji człowiek doświadcza i jakie podejmuje działania.

Istotą terapii poznawczo-behawioralnej jest zatem odkrycie, podważenie i zmodyfikowanie negatywnych, niepełnych, zniekształconych, czy przesadzonych interpretacji. Interpretacje te według podejścia poznawczo-behawioralnego, leżą u podłoża problemu. Dzięki zmianie naszych nieadaptacyjnych myśli i interpretacji możemy zmienić wypływające z nich, nieprzystosowawcze zachowania. Terapię tę z powodzeniem stosuje się w leczeniu zaburzeń o podłożu depresyjnym oraz lękowym.

Przyczyny zaburzeń

Źródłem zaburzeń jest nieadaptacyjny sposób myślenia, a więc taki który wpływa na pojawienie się nieprzyjemnych emocji, odczuć fizycznych i nieadekwatnych reakcji. Negatywna interpretacja bieżących doświadczeń może wypływać z aktualnego samopoczucia np. przygnębienia czy zdenerwowania jak w powyższym przykładzie. Może być także konsekwencją utrwalonych schematów poznawczych dotyczących obrazu siebie, świata i innych ludzi.

Schematy to zbiór przekonań stanowiących filtr dla napływających informacji – elementy pasujące do schematu są akceptowane, a niepasujące odrzucane. Osoba, która postrzega siebie jako nielubianą będzie interpretowała napotykane sytuacje przez ten filtr. Na przykład mijając na ulicy znajomego, który jej nie zauważy uzna, że została celowo zignorowana, podczas gdy obiektywnych przyczyn może być wiele, chociażby roztargnienie znajomego. W ten sposób nieprzystosowawcze schematy i wypływające z nich emocje i zachowania są utrwalane przyczyniając się do podtrzymywania problemu.

Forma terapii

Terapia poznawczo-behawioralna skupia się na teraźniejszości szukając rozwiązań dla aktualnych trudności. Trwa zazwyczaj od 6 tygodni do 6 miesięcy. W trakcie całej terapii dynamicznie tworzony jest obraz problemu pacjenta, a tym samym na bieżąco dopasowywane są najskuteczniejsze działania. Podczas sesji problem klienta rozkładany jest na pięć wzajemnie na siebie wpływających czynników składowych – omawiana jest konkretna sytuacja, charakterystyczny sposób myślenia jaki się podczas niej pojawia, emocje i odczucia fizyczne, które takie myślenie wywołuje oraz działanie będące konsekwencją poprzedzających elementów. Dzięki takiemu podejściu do problemu możliwa jest analiza poszczególnych elementów pod kątem ich racjonalności, logiczności oraz poznanie ich wzajemnego wpływu na siebie.

W podanym wyżej przykładzie sytuacja to niezauważenie przez znajomego na ulicy. Pojawiające się automatycznie nieadaptacyjne myśli „Zignorował mnie celowo, bo mnie nie lubi”. W wyniku takiej interpretacji pojawiają się przykre emocje i odczucia fizyczne: smutek, przygnębienie, roztrzęsienie. Pod ich wpływem osoba wraca do domu rozmyślając o tym, że nikt jej nie lubi (uogólnienie i utrwalenie przekonania) i rezygnując z zaplanowanych na ten dzień zajęć (zachowanie).

Podczas sesji dociera się do nieadaptacyjnych myśli (poznawczy element terapii), aby następnie podważyć ich racjonalność i poszukać korzystniejszych alternatyw. W przykładzie ta sama sytuacja mogłaby wywołać pozytywną myśl „Ale ten Janek zamyślony, przeszedł tuż obok i nawet mnie nie zauważył!”. Ta myśl może wywołać rozbawienie (emocje) i zachęcić do skontaktowania się z Jankiem (zachowanie) żeby uświadomić mu jego zachowanie i zapytać co u niego słychać. Pozytywna myśl w przeciwieństwie do nieadaptacyjnej może przyczynić się do odświeżenia i wzmocnienia kontaktu ze znajomym.

Niejednokrotnie zaczyna się terapię od zmiany zachowań, wytwarzania nowych zdrowych nawyków (element behawioralny terapii). Klient jest zachęcany do przeprowadzania eksperymentów behawioralnych, w których ma możliwość testowania własnych przekonań poprzez wypróbowywanie nowych zachowań i reakcji. W powyższym przykładzie terapeuta z klientem mogliby odegrać symulację tej sytuacji zaczynając od zmiany zachowania – klient dzwoni do znajomego, aby wyjaśnić zdarzenie. Następnie zastanawiając się jakie myśli mogłyby doprowadzić do takiej reakcji i jakie byłyby jej konsekwencje.W całej terapii elementy poznawcze i behawioralne wzajemnie się przeplatają i dopełniają.

Metoda terapii

Terapia poznawczo-behawioralna wykorzystuje wiele, wzajemnie uzupełniających się technik poznawczych i behawioralnych. Zgodnie z ogólnie stosowaną zasadą “im większa jest dysfunkcja tym więcej technik behawioralnych, w miarę poprawy stanu klienta częściej wykorzystuje się techniki poznawcze”. Kluczowa dla efektywności całej terapii i poszczególnych technik jest dobra relacja terapeuty z klientem.

Wśród technik poznawczych podstawową i najstarszą techniką jest dialog sokratejski. Jego celem jest dotarcie do problemowych obszarów w systemie poznawczym klienta, odkrycie tendencyjności w myśleniu oraz ustalenie nowych sposobów myślenia do testowania rzeczywistości. Terapeuta stosując dialog sokratejski – poprzez serię pytań prowadzi klienta do odkrycia przekonań i założeń leżących u podłoża automatycznych myśli. Pyta, empatycznie słucha i podsumowuje wypowiedzi klienta, ale nie wyraża własnych opinii ani nie daje rad. Zwraca szczególną uwagę na pojawiające się sprzeczności i prosi o ich wyjaśnienie. Poprzez zachęcanie do uszczegóławiania, wyjaśniania i refleksji terapeuta prowadzi klienta do formułowania nowych wniosków i rozwiązań. Dialog sokratejski zawiera także elementy innych technik poznawczych takich jak: klaryfikacja, sondowanie, paradoks i inne.

Paradoks i przesada mogą wywołać szybkie zmiany w myśleniu. Ich skuteczność w identyfikacji i modyfikacji zniekształceń w myśleniu jest jednak zależna od relacji terapeutycznej i poczucia humoru obu stron.

Aby przerwać lawinę automatycznych myśli często stosuje się rozpraszanie i przenoszenie uwagi. Ta technika jest często stosowana m.in. w leczeniu schizofrenii. Przerwanie można osiągnąć za pomocą nagłego, intensywnego bodźca np. klaśnięcia. Następnie myśli powinny zostać przekierowane na wymagające uwagi zadanie np. odejmowanie w myślach 6 zaczynając od stu.

Dzięki wykorzystaniu zapisu myśli klient może lepiej poznać siebie – odkryć pod wpływem jakich myśli w określonych sytuacjach pojawiają się u niego przykre reakcje emocjonalne i nieadaptacyjne zachowania. Jednocześnie szuka alternatywnych interpretacji w miejsce nieprzystosowawczych, automatycznych myśli.

Wykorzystując zasady warunkowania i modelowania, leżące u podstaw procesu uczenia się, klient poznaje możliwe konsekwencje zmiany zachowań, a także wytwarza nowe korzystne reakcje i adaptacyjne nawyki. W terapii poznawczo-behawioralnej klient uczy się rozpoznawać negatywne myśli i leżące u ich podłoża założenia, weryfikować je oraz właściwie na nie reagować. Zadania klienta, polegające na testowaniu prawdziwości swoich przekonań, założeń i oczekiwań oraz nabywaniu nowych doświadczeń, wykraczają poza czas sesji i są ułożone według stopnia trudności, tak aby kończyły się sukcesem. Obalenie hipotez stanowi źródło sukcesu i przerywa błędną pętlę wzajemnych zależności między myślami, emocjami i zachowaniami.

W terapii poznawczo-behawioralnej stosuje się także trening zaszczepiania stresu, którego celem jest zmiana automatycznie pojawiających się u klienta stwierdzeń na temat własnej osoby, aby zmienić jego podejście do sytuacji stresowych. Następnie omawiany jest wpływ wewnętrznego dialogu na zachowania klienta oraz ustalana jest treść nowych, bardziej przystosowawczych stwierdzeń, które będą stosowane w stresujących sytuacjach. W kolejnej fazie – nabywania nowych umiejętności, klient uczy się wykorzystywać ustalone stwierdzenia w warunkach stresu. Ostatni etap to przeniesienie nabytych podczas sesji terapeutycznych umiejętności radzenia sobie ze stresem na rzeczywiste sytuacje stresowe poza gabinetem.

Mocne strony

Terapia poznawczo-behawioralna mocno rozwija samoświadomość klienta. Dzięki uświadomieniu wzajemnych wpływów myśli, emocji i zachowania rozwija poczucie sprawstwa i kontroli. Klient zostaje wyposażony w narzędzia i techniki, które może wykorzystywać poza terapią, także po jej zakończeniu, w celu samodzielnego radzenia sobie z problemami i zapobiegania nawrotom. W konsekwencji zdemaskowania nieadaptacyjnych myśli i ich zamiany na bardziej przystosowawcze przekonania wzrasta także samoocena i motywacja do działania. Techniki identyfikowania i przerywania negatywnych myśli są wykorzystywane jako element wspomagający terapię także w innych podejściach terapeutycznych. Na technikach poznawczo-behawioralnych opiera się większość terapii grupowych.

Ten typ terapii jest skuteczny w leczeniu różnych form depresji i zaburzeń lękowych (także u dzieci), zespołu stresu pourazowego, fobii społecznej, napadów paniki, zaburzenia obsesyjno-kompulsywnego. Terapia poznawczo-behawioralna przynosi lepsze efekty w leczeniu objawów bulimii niż farmakoterapia. Jest efektywna również w leczeniu zaburzeń somatycznych o podłożu psychicznym. Ponadto terapia ta może być z powodzeniem stosowana w radzeniu sobie ze stresem, czy w resocjalizacji przestępców. Dobre efekty przynosi także w zmniejszaniu depresyjnych i lękowych symptomów zespołu stresu przedmiesiączkowego oraz leczeniu depresji okołoporodowych.

Ograniczenia

Wyniki badań nad długoterminowymi efektami terapii poznawczo-behawioralnej nie są jednoznaczne. Choć terapia ta może pomóc w krótkim czasie uporać się z przykrymi dolegliwościami i objawami, nie dociera ona jednak do psychologicznego podłoża problemu. [Co u mnie było przyczyną podjęcia terapii psychodynamicznej.] W konsekwencji ten sam, niezlikwidowany głęboki problem może ujawnić się po jakimś czasie pod postacią innych symptomów zewnętrznych. Terapia wymaga od klienta umiejętności wglądu we własne myśli, emocje i ukryte założenia. W dużej mierze opiera się na pracy własnej klienta, który dostaje do wykonania „prace domowe”. Zadania domowe, na których w dużym stopniu opiera się efektywność terapii mogą zostać odrzucone, czy zaniedbane przez klienta, szczególnie gdy terapeuta nie wyjaśni ich celu i nie poda jasnego związku z trudnościami klienta. Uzyskanie rzeczywistych i trwałych efektów wymaga czasu i ćwiczeń. Podważanie negatywnych myśli i poszukiwanie przystosowawczych alternatyw w stanie przygnębienia, czy silnego lęku może stanowić dla klienta zbyt duże wyzwanie.”

 

TERAPIA PSYCHODYNAMICZNA

„Terapia psychodynamiczna koncentruje się na przeszłych konfliktach nierozwiązanych oraz związkach, a także na wpływie, jakie one mają dla obecnej sytuacji pacjenta.”

„Terapia psychodynamiczna jest dzieckiem psychoanalizy, ale stanowi odrębne podejście ze względu na liczne modyfikacje odróżniające ją od pierwowzoru. Jak sama nazwa sugeruje, terapia psychodynamiczna skupia się na dynamice osobowości jednostki.

Główne założenia

Założeniem podstawowym jest istnienie podświadomości. Zgodnie ze stanowiskiem psychodynamicznym, nie można wyjaśniać zaburzeń bez odwoływania się do tego pojęcia. Diagnoza psychodynamiczna ma charakter ciągły, jest formowana przy współudziale pacjenta, przez cały czas trwania terapii. Używane są psychoanalityczne pojęcia oporu, przeniesienia, przeciwprzeniesienia, w ich klasycznym rozumieniu. Głównym celem psychodynamicznie zorientowanych interwencji jest dotarcie do nieświadomych treści powodujących zaburzenia, wydobycie ich na światło świadomości i konstruktywne ich przepracowanie. Terapeuci psychodynamiczni koncentrują uwagę na różnych okresach życia człowieka, nie tylko na dzieciństwie (choć na nim również) : od wydarzeń z odległej przeszłości, aż po sytuacje bieżące. Duży nacisk kładzie się na relacjach interpersonalnych.
Przyczyny zaburzeń

Objawy są zjawiskiem wieloprzyczynowym, u ich źródła mogą leżeć wewnętrzne konflikty jednostki, deficyty rozwojowe i defekty organiczne. Wiele problemów psychicznych powstaje w okresie dzieciństwa, kiedy młode ego nie radzi sobie z zadaniami a nierozwiązane konflikty są spychane do nieświadomości, co powoduje obciążenie psychiki i nasila działanie mechanizmów obronnych.
Forma

Nie istnieje też jeden właściwy wzorzec terapii psychodynamicznej – obowiązuje zasada zasada indywidualizacji procesu terapii. Leczenie trwa zwykle w granicach kilka miesięcy do kilku lat. Sesje odbywają się średnio raz w tygodniu i trwają około godziny. Terapeuta siedzi naprzeciwko klienta i stosuje aktywną komunikację. Terapia psychodynamiczna może być indywidualna, grupowa, rodzinna i małżeńska.
Metody

Proces terapeutyczny opiera się na relacji klient – terapeuta. Podstawową techniką jest dialog terapeutyczny, mający pomóc klientowi w zrozumieniu źródeł i konsekwencji jego funkcjonowania. W rozmowie analizuje się trwałe, nieprzystosowawcze schematy zachowania, które korzeniami tkwią w nieświadomości pacjenta. Bardzo ważne jest rozumienie pacjenta przez terapeutę, nadrzędne w stosunku do interwencji terapeutycznych o charakterze wypowiedzi lub milczenia terapeuty. Terapeuci stosują metody klaryfikacji, konfrontacji, interpretacji, udzielają również wsparcia, z elementami poradnictwa i psychoedukacji. Współcześni terapeuci psychodynamiczni silnie koncentrują się na relacjach interpersonalnych, szczegółowo analizują zjawiska przeniesienia i przeciwprzeniesienia, generalizując je na sytuacje pozaterapeutyczne, na niemal wszystkie zaburzone relacje danej osoby.

Mocne strony

Terapia psychodynamiczna pozostaje najlepszą propozycją dla osób szukających głębszego wglądu w siebie i pragnących przemiany osobowościowej.

Ograniczenia

Ta forma leczenia ukierunkowana jest na wprowadzanie długotrwałych modyfikacji w obrębie osobowości, natomiast okazuje się mniej skuteczna, gdy cel stanowi osiągnięcie szybkich zmian zachowania.”

 

TERAPIA PSYCHOANALITYCZNA

„Psychoanaliza jest modelem terapii opracowanym przez wiedeńskiego neurologa Zygmunta Freuda (1856-1939), opartym na wypracowanej przezeń koncepcji ludzkiej psychiki. Zarówno sam Freud, jak i jego następcy wielokrotnie modyfikowali ów system, ale w zasadniczych zrębach przetrwał on do dziś.

Główne założenia

Z psychoanalitycznego punktu widzenia umysł składa się ze świadomości, czyli obszaru, do którego mamy bezpośredni dostęp oraz przedświadomości i podświadomości. Przedświadomość stanowi jak gdyby przedsionek świadomości, zawiera treści, ku którym aktualnie nie kierujemy wolicjonalnej uwagi, myśli stłumione, jednak pod pewnymi warunkami możliwe do pomyślenia. Natomiast podświadomość gromadzi materiał usunięty, wyparty ze świadomości. Wyparcie dotyczy motywów, które stanowią zagrożenie dla życia psychicznego, mogą wywołać lęk i doprowadzić do rozpadu osobowości. Psychika radzi sobie z niepożądanymi myślami, ideami, przekonaniami i konfliktami izolując je, utrzymując z dala od umysłu, aby ten mógł w miarę poprawnie funkcjonować. Jednakże odgradzanie owych niebezpiecznych treści od świadomości pochłania bardzo dużo energii i powoduje nadmierne obciążenie. Psychika zabezpiecza się przed inwazją podświadomości stosując różnorodne mechanizmy obronne, na przykład projekcję, identyfikację, racjonalizację. Głównym celem psychoanalizy jest wydobycie wypartych treści na światło świadomości, aby klient uzyskał wgląd w ów materiał i mógł przepracować go, a odzyskaną w ten sposób energię psychiczną obrócić na integrację osobowości i poprawę swojej sytuacji życiowej.

Przyczyny zaburzeń

Podejście psychoanalityczne upatruje przyczyn zaburzeń w przeciążeniu podświadomości wypartymi treściami. Owe niepożądane myśli są częstokroć pochodną konfliktów doświadczanych we wczesnym rozwoju psychoseksualnym, w okresie dzieciństwa (stadia tego rozwoju opisał Freud). Istotnym powodem są również niezgodności pomiędzy składnikami osobowości – “ id” (popędem, libido), którego zasadą jest przyjemność a “superego” (świadomością nakazów i zakazów obowiązujących w społeczeństwie), którego zasadą jest moralność. Nieakceptowalne popędy są więc zepchnięte do podświadomości i tam uwięzione. Psychoanaliza pomaga zatem klientowi w rozwiązywaniu zaprzeszłych konfliktów, nieustannie rzutujących na teraźniejszość.

Forma terapii

Terapia psychoanalityczna przybiera formę bardzo częstych, odbywających się nawet kilka razy w tygodniu sesji, trwających około godziny. Leczenie trwa zazwyczaj kilka lat. W klasycznym ujęciu klient leży rozluźniony, a analityk siedzi poza zasięgiem jego wzroku, aby wyeliminować wpływ komunikacji niewerbalnej. Terapeuta uwolniony od interakcji twarzą w twarz przysłuchuje się wypowiedziom klienta, wychwytując motywy i wzorce ujawniające się w prezentowanym przezeń materiale.

Metody terapii

Istnieją cztery podstawowe techniki terapii psychoanalitycznej, wszystkie one mają za zadanie pomóc w wydobyciu wypartych wspomnień.

  • Analiza swobodnych skojarzeń. Klient spontanicznie relacjonuje wszystko, co przychodzi mu na myśl, nieważne, jak bardzo jest to osobiste, bolesne lub pozornie błahe. Freud uważał, że skojarzenia nie są przypadkowe i torują dostęp do niejawnego materiału. Terapeuta łączy  pozornie niezwiązane wyobrażenia i przekonania klienta, tworząc interpretacje i wskazując ukryte związki pomiędzy  problemami klienta a wypartymi (nieświadomymi) wydarzeniami i fantazjami.
  • Analiza snów – „królewska droga do nieświadomości”. Podczas snu mechanizm wyparcia słabnie, toteż zakazane uczucia i pragnienia mogą pojawiać się w snach. Niektóre motywy są jednak do tego stopnia nieakceptowalne, że nawet w snach nie przybierają jawnej postaci, kryją się pod szyframi i symbolami. Sen zawiera więc dwa rodzaje treści: jawną oraz ukrytą. Zadanie terapeuty polega na odczytaniu zaszyfrowanych znaczeń.
  • Analiza oporu. Osoba poddana psychoanalizie może doświadczać oporu – niechęci bądź niemożności mówienia o pewnego rodzaju przeżyciach. Ponadto klient może zacząć sam dokonywać nazbyt uproszczonych interpretacji czy spóźniać się na sesję lub w ogóle o niej „zapomnieć”. Opór nie pozwala bolesnym treściom przedostać się do świadomości, toteż jego źródła muszą zostać zbadane, jeżeli dana osoba ma skonfrontować się z własnymi problemami, by nauczyć się skutecznie je rozwiązywać.
  • Analiza przeniesienia i przeciwprzeniesienia. Często klienci nieświadomie obdarzają terapeutów uczuciami, które wcześniej przeżywali w relacjach z innymi osobami (np. miłość, wrogość, poczucie odrzucenia). Proces ten nosi nazwę przeniesienia. Terapeuta winien zinterpretować owe reakcje emocjonalne jako rodzaj projekcji odkrywających to, co ważne w życiu klienta i pomóc klientowi w dostrzeżeniu, zrozumieniu i przepracowaniu relacji przeniesieniowej. Jednocześnie może zapewnić korekcyjne doświadczenie emocjonalne czyli zneutralizować  ukryte dotąd konflikty, powtarzające się w życiu klienta. Terapeuta również może doświadczać uczuć wobec klienta i reagować zgodnie z przeniesieniem a mało obiektywnie, co nazywamy przeciwprzeniesieniem. Obydwa te mechanizmy należy wykorzystać w terapii.

Mocne strony
Terapia psychoanalityczna umożliwia klientom lepsze poznanie i zrozumienie siebie, jak również mechanizmów rządzących ich psychiką. Pozwala uwolnić się od wewnętrznych konfliktów i lęków, co rzutuje na poprawę relacji z otoczeniem. Sięga do zadawnionych traum i umożliwia ich przepracowanie. Psychoanalityk poświęca jednostce bardzo dużo czasu, co zwykle okazuje się nagradzające dla klienta, który znajduje się w centrum uwagi.

Ograniczenia

Nie można jednak zaprzeczyć, że to  metoda żmudna i czasochłonna, wymagająca inwestycji finansowych i obustronnego zaangażowania emocjonalnego. Ponadto opiera się na koncepcji nieweryfikowalnej empirycznie. Często pojawiają się też zarzuty, że psychoanalitycy nie przywiązują dostatecznej wagi do bieżących, realnych problemów klienta, koncentrując się na szukaniu nieświadomych konfliktów w odległej przeszłości.”

 

[Z własnych obserwacji: wydaje się, że terapia, w której brałam udział zawierała w sobie zarówno elementy psychodynamicznej, behawioralno-poznawczej, jak i psychoanalitycznej i w zależności od tego, z jakimi problemami każdy z nas zmagał się na terapii, wykorzystywał sam (nawet nieświadomie) nurt który mu odpowiadał: u mnie był to nacisk na psychoanalizę, gdyż elementy behawioralne przepracowałam już w dużej mierze na poprzednich terapiach i w miarę radzę sobie w życiu codziennym. Niemniej powiem, że psychoanaliza potrafi być bardzo bolesna i nie każdy chce kopać tak głęboko w sobie, by dokopać się do pierwotnych lęków, które potrafią być przerażające. Jednak zależało mi na tym, aby zminimalizować ryzyko nawrotów depresji, które występowały pomimo mojego dbania o siebie. W trakcie terapii odczuwałam duże objawy somatyczne typowe dla depresji i nerwicy, ale widocznie było to potrzebne (nie jestem psychologiem aby się wypowiadać) aby przejść jeszcze raz przez te objawy i zobaczyć coś, czego wtedy mogłam nie widzieć. Intuicyjnie czuję, że terapia pomogła, ale potrzebuję teraz dużo pracować nad sobą, aby utrwalić pozytywne wzorce w moim życiu.]”

 

19895063_782899451889459_1132310962163240761_n

Źródła:

http://www.psychologia.edu.pl/obserwatorium-psychologiczne/1727-rozne-rodzaje-psychoterapii-daja-podobne-korzysci-w-przypadku-depresji.html

https://portal.abczdrowie.pl/depresja-jaka-psychoterapie-wybrac

https://portal.abczdrowie.pl/psychoterapia-depresji

http://www.depresja.net.pl/rodzajedepresji.php

https://mojapsychologia.pl/terapie/1,terapia_poznawczo_behawioralna.html

https://mojapsychologia.pl/terapie/2,podejscie_psychodynamiczne.html

https://mojapsychologia.pl/terapie/3,podejscie_psychoanalityczne.html

„Depresja – niewidzialny wróg” Joanna Jankiewicz, wyd. Złote Myśli

Reklamy

Refleksje po terapii grupowej pogłębionej psychodynamicznej

Wczoraj podjęłam trudną decyzję, aby po 4,5 miesiącach terapii (z planowanych 6) przerwać ją. Jestem świadoma, że wiele problemów pozostaje dla mnie bez odpowiedzi. Nie będę też w stanie pomóc dalej innym osobom (na których bardzo zaczynało mi zależeć) aby odnaleźć siebie. Na tą decyzję miało wpływ wiele czynników, m.in. moje zmęczenie i praca zawodowa (praktycznie po terapii szłam do pracy i nie miałam w dzień czasu na odpoczynek), ale nie żałuję jej. Każda decyzja niesie za sobą dobre i złe strony. Wsłuchałam się w siebie i uznałam, że tak będzie lepiej. Jednocześnie będę kontynuować leczenie psychiatryczne oraz psychologiczne na terapii indywidualnej).

Terapia wiele dała mi do myślenia i zauważyłam realną poprawę w kontaktach z ludźmi, głównie bliskimi oraz z sobą samą. Nie szukałam tego, ale odnalazłam też na nowo wiarę w Boga. Można powiedzieć, że On sam mnie odnalazł;) Pewnie przede mną jeszcze wiele kryzysów i niepowodzeń, ale mam więcej odwagi i zrozumienia, by stawić im czoła. Czuję się też szczęśliwsza. Mimo ogromnego poświęcenia (czasu, zdrowia, sił witalnych) – warto było przejść przez ten czas i zaangażować się w niego. Dla przeciwwagi dla poprzedniego posta: dziś dobre rzeczy, które odkryłam na terapii. Pewnie nie do każdego one przemówią, ale odkryłam, że w moim życiu są prawdą i dają mi szczęście. Jestem świadoma, że wielu z nich nie weźmiecie do siebie jako własne, bo każdy musi przeżyć tzw. „własne Westerplatte”, aby coś odkryć, ale może właśnie one będą dla Was początkiem tej ścieżki.

Co wyniosłam z terapii:

– nie ma jednej obiektywnej prawdy – dla każdego co innego jest dobrem i złem, ale serce i głos wewnętrzny czy coś jest dobre pomaga nam odróżniać co będzie dobre dla nas i dla innych, o ile zaufamy Miłości, (Czy kieruję się miłością podejmując tą decyzję? Miłością do siebie i bliźniego?)

– relacje nigdy nie są jednostronne – gdy coś psuje się w relacji zawala i jedna i druga strona; jeśli poprawimy relację ze swojej strony możemy ujrzeć też poprawę z drugiej, ale z obu stron potrzebna jest chęć zrozumienia i akceptacji; jeśli jedna strona nie wyraża tej chęci, mamy prawo odpuścić i zadbać o siebie,

– odsunięcie się od danej osoby w powyższym przypadku może pomóc zdystansować się do problemu, przemyśleć go (dla obu stron) i nabrać sił do ponownego zmierzenia się z nim, jeśli wciąż mamy w sobie na tyle miłości i wierzymy że dana relacja ma sens,

– wiara, nadzieja i miłość pomagają naprawdę wyjść z dołka życiowego,

– nie muszę dźwigać całego świata na swoich barkach, nie jestem odpowiedzialna za wybory innych osób, ale mogę ponosić odpowiedzialność za uczucia, które w nich wzbudzam, dlatego powinnam uważać na słowa, myśli, czyny (dotyczy to też relacji z samą sobą),

– ludzie którymi się otaczam, z którymi zawiązuję relację, mają na mnie wpływ, choćby podświadomy, bo wpuszczamy ich do naszego wewnętrznego świata, dlatego czasem odejście od kogoś kto rani może pozwolić nam uniknąć zachowania „wzorca” który nam przekazuje (abyśmy nie zaczęli ranić w podobny sposób innych),

– miłość dzieci do rodziców jest bezwarunkowa; nie oznacza to jednak, że nie mam prawa postępować wobec nich źle, gdyż jako człowiek popełniam błędy, albo robić tego, co im wydaje się złe, a na dłuższą metę może im pomóc (o ile nasze intencje pomocy są szczere); i z wzajemnością – miłość rodziców do dzieci jest bezwarunkowa, choć nieraz może wydawać się inaczej,

– jeśli mamy wątpliwości, czy nasze intencje są szczere i wynikają z miłości, pewnie nie do końca tak jest, ale nie jesteśmy ideałami i zawsze podejmując decyzje coś tracimy i coś zyskujemy (nie jesteśmy kryształowo bezinteresowni), kogoś możemy zranić nieświadomie nawet; ważne aby ustalić na czym nam w danym momencie zależy, miłość może usprawiedliwić wiele zranień, choć nieraz zaufania nie da się już odbudować,

– Bóg nie jest odpowiedzialny za nasze postępowanie – mamy wolną wolę i dlatego też możemy czynić zarówno dobro jak i zło, ważne co świadomie w życiu wybieramy,

– agresja często prowadzi do agresji i nakręcania się spirali nienawiści – odpuszczenie i wycofanie się ze świadomego krzywdzenia innych z chęcią zawarcia pokoju sprawia że często coś tracimy, ale zyskujemy pokój ducha (spalając się, zyskujemy coś o wiele ważniejszego); ważne też by zauważyć, czy podświadomie nie próbujemy innych skrzywdzić, zatrzymać to, przeżyć i odpuścić,

– cierpienie będzie zawsze, nie uchronimy od niego nikogo i z tym trzeba się pogodzić, co nie znaczy, że mamy krzywdzić jak inni,

– wiara i wiedza powinny iść ze sobą w parze (tam, gdzie nie mamy już wiedzy, np. o życiu po śmierci, zawsze tą lukę wypełnia wiara – czy to wiara w Boga, czy w brak Boga, czy w siebie, ale ta luka zawsze się wypełnia),

– wierzyć w Boga jest łatwiej niż nie wierzyć i widzę, że mam z tego korzyści (tak, przyznaję, że nie jestem bezinteresowna, ale wierzę też że w głębi serca jestem dobrą kochającą istotą) – gdy nie mogę udźwignąć „całego świata” przez swoje ograniczenia – oddaję ten ciężar Bogu i on go przyjmuje, zawsze. W swoim miłosierdziu. Potrzebuję tylko podjąć decyzję, by z tego ciężaru zrezygnować,

– nie zawsze to, co czuję w danym momencie jest prawdziwe, bo emocje mogą być zbyt silne albo zbyt słabe, ważne by zaufać zarówno głosowi serca, jak i głosowi rozsądku, przemyśleć coś na gorąco i na zimno, a potem wypośrodkować (jeśli się da) lub wybrać „mniejsze zło” (albo „większe dobro” – wolę to określenie),

– znalezienie złotego środka w swoim życiu (czy jak inni mówią: oświecenia) na różnych płaszczyznach to podstawa do osiągnięcia szczęścia i harmonii wewnętrznej (spokoju ducha), jednak jest on idealnie nieosiągalny, zależny od wielu czynników i zmienny, co nie znaczy, że nie warto do niego dążyć. Męczą nas sytuacje dwubiegunowe – gdzie trudno znaleźć ten środek: np. kochamy i nienawidzimy jedną osobę jednocześnie, za mocno pracujemy by potem zbyt długo odpoczywać, poświęcamy zdrowie by potem się dłużej leczyć itd. Jednocześnie nie uważam, że ofiara z siebie nie ma znaczenia – miłość ją usprawiedliwia; jednak i robienie z siebie ofiary dla innych, gdy inni tego nie chcą i nie oczekują też jest niewskazane (może być formą przemocy – wobec siebie). „Żądam raczej miłosierdzia niż ofiary.”

– pokochanie siebie jest podstawą do tego, aby kochać innych; im więcej mamy miłości dla siebie, tym więcej możemy dać jej innym (uwaga: pokochanie siebie może oznaczać też dopuszczenie by inni nas pokochali np. Bóg który ma nieskończone zasoby miłości),

– wiara w Boga ma dla mnie duże znaczenie, ale dopuszczam też z trudem myśl, że może Go nie być, co nie odbiera mi prawa by w Niego wierzyć – bo widzę w tym sens; bezgraniczne zaufanie Bogu, że prowadzi nas dobrą ścieżką, pomaga odpuścić wiele niepotrzebnych zmartwień (np. zmartwienie o to, czy będę mieć pieniądze by przeżyć),

– z łaską Bożą trzeba współpracować, mimo tego że zakładamy że Bóg też nad nami pracuje (to jest RELACJA, a relacje są obustronne, z tym, że Bóg nigdy z nas nie rezygnuje, nie przestaje kochać), („Miłość pracuje nad tymi, którzy nad nią pracują”)

– „nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni” – osądzenie innych z góry i przyklejanie im łatek jest uzasadnione jedynie naszą potrzebą porządkowania świata wokół, ale musimy z tym bardzo uważać: ktoś może popełniać czyny moralnie niedopuszczalne i krzywdzące, bo tak się nauczył i nie widzi w tym nic złego – przyklejanie mu łatki zbrodniarza krzywdzi go jeszcze bardziej; lepiej dążyć do dialogu i zrozumienia motywów jego postępowania (bez przekreślania jego samego, a jedynie piętnowania postępowania moralnie krzywdzącego); ale druga strona potrzebuje też przyznać w pokorze, że w swojej słabości może się mylić, aby dialog mógł przebiec bez uciekania się do przemocy; czasem ukaranie takiej osoby (więzieniem, odejściem od niej itd.) jest jedynym środkiem który można zastosować aby skłonić ją do refleksji nad swoim krzywdzącym postępowaniem,

– przemoc nie bierze się z niczego – tylko z ludzkich wyborów –  i skłonność do przemocy możemy odziedziczyć po najbliższych osobach (rodzicach, otoczeniu, ogólnie społecznemu przyzwoleniu); ona zawsze była i będzie i nawet jeśli tego nie widzimy na pierwszy rzut oka, wszyscy jesteśmy grzeszni i krzywdzimy nieświadomie, taka jest ludzka natura (można to nazwać grzechem pierworodnym). Ważne by świadomie nie wybierać przemocy, a jeśli już – nie wybierać przemocy czynnej tylko bierną (opuszczenie danej osoby i danie jej przestrzeni do zastanowienia),

– mam prawo do radości, mam też prawo do smutku – wszystkie emocje są ludzkie – ja decyduję jedynie jak je wyrażam, czasem lepiej zakląć niż ocenić kogoś, czasem lepiej zatrzymać słowa i cierpieć wewnętrznie niż skazywać kogoś na cierpienie (i to jest ta nasza ofiara); mam też prawo mieć granice wytrzymałości i ich chronić,

– nie jestem Bogiem i nie jest tak, że nie mam granic (miłosierdzia, dobroci, miłości), nie potrafię kochać bezgranicznie jak On, ale mogę się starać,

– zawsze istnieje jakaś zależność (żony od męża, męża od żony, córki od matki i odwrotnie itd.), możemy ją zaakceptować albo odrzucać, ale odrzucanie zależności celem osiągnięcia własnej niezależności zawsze wiąże się z naszym bólem i stratą, (np. wtedy gdy uczymy się niezależności finansowej – popełniamy początkowo błędy, zaciągamy długi za które musimy później zapłacić); często odcinając się od zależności od innych osób, bliskich relacji, czy Boga, wybieramy zależność od używek, która może być dla nas gorsza w skutkach,

– miłości nie da się kupić, za żadne pieniądze,

– wolność oznacza świadomy wybór zależności od siebie (wzięcie odpowiedzialności za własne decyzje) i od innych ludzi (od relacji) i przyznanie się do własnych słabości, akceptacja ich, aby móc nad nimi pracować,

– im więcej punktów spojrzenia na daną sytuację (np. od różnych osób), tym więcej możemy uzyskać zrozumienia dla własnego postępowania, oraz wskazówek co poprawić aby było lepiej między nami, czyli ROZMOWA o uczuciach i emocjach jest ważną częścią relacji,

– wszystkich nie zadowolę, każdy ma swoje zranienia i słabości i mogę nieświadomie uderzyć w czyjś słaby punkt, jednak jeśli znam już te słabe punkty to powoływanie się na nie w kłótni jest katowaniem drugiej osoby, wyżywaniem się na niej za swoje frustracje,

– często przenosimy na inne relacje to, czego doświadczyliśmy w dawnych relacjach i postrzegamy ludzi podobnie jak naszych „dobrodziejów” albo „krzywdzicieli”, dlatego z niektórymi trudno nam nawiązać relacje, z niektórymi łatwiej; ważne by zauważyć odrębność tej osoby, że to nie jest ta sama osoba, która nas krzywdziła kiedyś, nawet jeśli cechy charakteru ją przypominają,

– większość wzorców czerpiemy z wczesnego dzieciństwa, nasiąkamy nimi jak gąbka, każda przemoc jakiej wtedy doświadczymy będzie miała wpływ na nasze późniejsze życie, dlatego tak ważna jest świadomość rodziców jak zachowują się względem siebie, świata, dziecka; jeśli sami nie potrafią odnaleźć siebie i swojego szczęścia, duże prawdopodobieństwo, że ich dzieci również będą miały z tym problem,

– spójność własnych myśli, słów i czynów oznacza wewnętrzną harmonię – ale dalej jest to tylko ideał; no dobra – więc powinniśmy dążyć do zbliżenia się tych trzech aspektów w naszym życiu,

– to, że mamy do kogoś żal, nie oznacza, że go nie możemy kochać; u mnie żal wynikał ze stłumienia w sobie emocji które ukryłam aby nie ranić rodziców, po wypłynięciu tego żalu ze łzami na zewnątrz jestem skłonna PRZEBACZYĆ, (a więc do przebaczenia potrzebne jest przeżywanie nawet tych złych chwil),

– aby dojść do mistrzostwa potrzebujemy prób, nawet nieudanych, ale konsekwentnych i powtarzalnych w czasie prób – nie utworzymy dzieła sztuki od razu, nieraz dopiero po wielu latach, podobnie jest ze sztuką życia, godzę się z tym, że na tym etapie nie wiem jeszcze wielu rzeczy, wobec niektórych jestem bezradna i ta lista może się za jakiś czas też trochę zdezaktualizować 😉

 

19598798_776150032564401_8992271082010188898_n