Kto mi pomaga wrócić do siebie

Hej! Dzisiaj chciałabym podrzucić Wam kilka namiarów na dobre terapeutyczne treści w internecie. Mogą być one uzupełnieniem terapii, albo, gdy nie macie możliwości podjąć terapii, mogą Wam pomóc w autoterapii. Dziękuję Bogu za wszystkie te osoby, które podejmują tak trudne tematy, zwłaszcza, że ich podejście jest nowatorskie i nieraz wyprzedzające tradycyjne terapie, a jednak – to działa. I działa do głębi. Powrót do wewnętrznego dziecka, relacje z narcystycznymi osobami, przemoc w dzieciństwie, dda, ddd, zespół stresu pourazowego, traumy,… to tylko część tematów, z którymi mierzą się dane osoby. Warto ich posłuchać, odnieść do swojego życia przez autorefleksję, a potrafi to naprawdę uczynić przełom w myśleniu.

  1. Fenix z popiołów – Viola

https://www.facebook.com/Fenix-Z-Popio%C5%82%C3%B3w-211354199604073/

O mnie

https://www.youtube.com/channel/UC6_Ccw3aVSYZseBKAGkLj5w

Viola podejmuje tematy związane głównie z toksycznymi relacjami i narcyzmem, ale nie tylko. Prowadzi grupę wsparcia na FB „Wolni od toksycznych relacji”. Ma dar opowiadania konkretnie i z pasją o powrocie do siebie.

2. Magdalena Szpilka

https://www.facebook.com/Magdalena.Szpilka/

https://magdalenaszpilka.com/

https://www.youtube.com/user/MagdalenaSzpilka

W ciepły i przyjazny sposób opowiada o toksycznych związkach, traumach z dzieciństwa, kontakcie z wewnętrznym dzieckiem, zdrowym wychowywaniu dzieci, emocjach.

3. Wilczycą być – Justyna Czekaj

https://www.facebook.com/wilczycabyc/

https://wilczycabyc.com/

https://www.youtube.com/channel/UCbJvgiMARJEV0g_fHiqUG1g

Ogromne źródło wiedzy o emocjach, wychodzeniu z traum, stresie pourazowym, toksycznym dzieciństwie, leczeniu matczynej rany.

4. Kasia Sawicka

https://www.youtube.com/channel/UC4FfcWV91rhP00dur0XiZzg

Wideoblog o wychowywaniu dzieci, toksycznych relacjach, relacjach z samym sobą, ogromne źródło wiedzy psychologicznej.

5. Świadome życie! Odkryj i pokochaj Siebie

https://www.facebook.com/madziowypl/

http://madziowy.pl/

https://www.youtube.com/channel/UCoyJL2is3uGkvePJ76RFwiA

Źródło cennych dochodzeniu do siebie, kontakcie z wewnętrznym dzieckiem, dda, ddd.

6. Hania Es

https://www.youtube.com/channel/UCFy7ma1sBS3OrrPUemKVrSw

Młoda studentka psychologii która na własnej skórze doświadczyła problemu z depresją. Nieco ekscentrycznie, ale z energią i sercem opowiada o zagadnieniach związanych ze zdrowiem psychicznym.

 

Na większości powyższych stron istnieje możliwość kontaktu na zasadzie rozmów na skype w celach terapeutycznych. Strony te prowadzą też głównie osoby, które same w swoim życiu uporały się z traumami z dzieciństwa i pomagają w tym innym. Polecam gorąco!

worthy

 

Reklamy

Wilki dwa

wilkidwa

Ostatnio moje samopoczucie kojarzy mi się z walką tych dwóch wilków w sobie. Moja podświadomość tworzona przez młodzieńcze lata zapisała sobie kilka „prawd”, które mi nie służą, które sabotują moją drogę do szczęścia, a jednak zostały we mnie zapisane przez rodziców, rówieśników, społeczeństwo… Oto kilka tych „prawd”:

  • Nie znaczę wiele, gdy nie robię nic, gdy jestem chora czy smutna – jestem wartościowa, tylko wtedy gdy robię coś pożytecznego dla innych (pracuję, zarabiam, sprzątam… wstaw tu resztę) i tryskam entuzjazmem i radością.
  • Ocena innych definiuje mnie: gdy ktoś mnie odrzuca, ocenia negatywnie, to znaczy, że taka jestem i zasługuję na to, co złe, na to, czego ten ktoś mi życzy, na wykluczenie i samotność.
  • Mam czuć się winna za emocje takie jak smutek, złość, poczucie krzywdy, słabość, żałoba, bo one nie są potrzebne i nikt mnie nie będzie lubił jeśli będę je okazywać.
  • Bóg karze mnie za „złe emocje”, gdy je przeżywam to przyciągam do swojego życia zło.
  • Emocje są dla mnie tak obezwładniające, że kierują moim życiem.

Drugi wilk, moja świadomość, wykształcona później, broni mnie i usprawiedliwia, otacza troską i miłosierdziem, jest w nim coś z dobrego ojca, który chroni i mówi:

  • Mam prawo czuć się źle i wyrażać to w bezpieczny dla innych i siebie sposób, mam prawo przeżyć smutek, żałobę, czuć niepokój, ale też mam prawo nie pozwolić by te emocje mnie definiowały i władały moim życiem, moimi decyzjami.
  • Bóg nie chce dla mnie zła, chce mnie ocalić, to zło na tym świecie, które rodzi się w ludzkich duszach, powoduje lawinę złych zdarzeń.
  • Jestem dobrym człowiekiem, nawet jeśli pozwalam sobie czuć trudne emocje, bo przeżycie ich, a nie spychanie do podświadomości, mnie wzmacnia i czyni kimś ludzkim z całym doświadczeniem mojego człowieczeństwa.
  • Jestem ważna i wartościowa w każdej chwili mojego życia, mam prawo odpuścić, gdy nie czuję się dobrze; mam prawo walczyć o siebie, o lepsze jutro, mam prawo dać się zaopiekować komuś innemu, nie muszę być ze stali, mogę przyjąć pomoc.
  • Nikt nie ma prawa decydować o mojej wartości. Nawet jeśli mnie traktuje źle i odrzuca. To ja decyduję o tym, jaka jest moja wartość.
  • To ja odpowiadam za moje życie, nie moje emocje.

Jest taka pokusa, aby ten mroczny wilk nie miał w ogóle głosu, ale może potrzebuję go czasem do głosu dopuścić, tylko po to, by zauważyć, jak bardzo potrafi kierować moim życiem i by zmienić to, co mówi w to, co ja chcę powiedzieć sobie. Oby to karmienie dobrego wilka go wzmocniło. I na tym polega chyba życie: aby doprowadzić do stanu równowagi między nimi (równowaga nie oznacza tu równości). Czasem z mojej inżynierskiej przeszłości wyłania się pojęcie złotego podziału.

złoty podzial

Złoty podział pojawia się w wielu dziełach sztuki i architektury, a także naturalnie w przyrodzie i definiuje rzeczy, które nam instynktownie wydają się piękne i harmonijne, zrównoważone. Może właśnie o taką równowagę mi chodzi. Ten biały wilk przeważa, ale z czarnym tworzą piękną całość i harmonię.

2 filmy o wrażliwości

Potęga wrażliwości (polskie napisy) – Brene Brown

Dar i moc w odwadze okazywania emocji (agnielskie napisy) – Susan David

Te dwa filmy warto obejrzeć, aby zrozumieć choć trochę jakimi prawami rządzą się emocje w ludzkim życiu. Akceptacja wszystkich emocji prowadzi do życia w pełni. Negacja i wypieranie tych tzw. „negatywnych” prowadzi do wypierania z naszego życia też tych „pozytywnych” (a raczej tych które chcemy czuć i uważa się je za pozytywne). Co prowadzi do braku emocji = depresji. Lub skumulowania stłamszonych emocji i nerwicy (emocje chcą się wydostać, robią to więc w postaci różnych objawów). Nie opowiem o temacie lepiej niż obie panie powyżej, więc wygodnie się rozsiądźcie i zapraszam do seansu.

Odstawianie wenlafaksyny

Witajcie Moi Drodzy, mam nadzieję, że dotarliście tu mimo zmiany domeny bloga.

Ostatnio przechodziłam trudny czas, dlatego nie pisałam. Od września przechodzę psychoterapię indywidualną, dużo ran na wierzchu, przyglądam się im, pozwalam odejść emocjom których już nie potrzebuję, niektóre muszę powtórnie do siebie dopuścić, przeżyć… Tak jakby cała przeszłość dobijała się do mnie mówiąc: w końcu musisz mnie przeżyć! Mam wiele błędnych przekonań o sobie, ludziach, świecie, które powolutku zmieniam i pewnie jeszcze trochę mi z tym zejdzie (np. przekonanie, że miarą dojrzałości jest ukrywanie swoich emocji:/)…

Pomaga mi trochę blog i youtube Magdaleny Szpilki. Warto tam zajrzeć, dużo dobrej treści o emocjach, ludzkiej psychice i leczeniu ran w relacjach, zwłaszcza dziecko-rodzic.

Odstawianie wenlafaksyny też nie poszło tak szybko, jakbym się spodziewała. Obecnie co drugi dzień biorę 12,5 g (usypane z większych kapsułek, po prostu podzieliłam dawkę). Robię to trochę na własną rękę, towarzyszy temu cierpienie (objawy odstawienne też), więcej tłumionych przez lata emocji wypływa na zewnątrz, dosłownie – w postaci łez. Ale stwierdziłam, że leki nie pomagają mi w psychoterapii. Blokują moje emocje, wyciszają. OK, może lepiej dzięki nim funkcjonuję w społeczeństwie (w pracy), ale nie rozwiązuję przez nie realnych problemów, nie mierzę się z emocjami, a jedynie je tłumię, co przez większość życia robiłam. Czas nauczyć się radzenia sobie z emocjami w inny sposób. Nieraz zalewam się łzami, wydaje mi się, że nie mam sił by unieść swoje życie… Ale to mija, rozładowuje się, życie toczy się dalej.

Poza tym decyzja o odstawieniu leków wiąże się u mnie, jak już pisałam, ze staraniem się o nowego członka rodziny… Ale to świeży temat.

Postaram się pisać tu częściej, gdy tylko dojdę do wartościowych treści, które sprawdzą się w praktyce. Pewnie przeredaguję też część starych postów. Na razie pozdrawiam, trzymajcie się!

24129955_537438319956802_7421770294230656467_n

 

 

Kilka refleksji na temat psychotropów

Dziś subiektywnie.

Bardzo. Jest 2 w nocy, siedzę i nie mogę spać. Odstawiam psychotropy.

Co spowodowało, że chcę odstawić? 1. Czuję się dobrze, na tyle, że radzę sobie z emocjami. 2. Chęć zostania mamą.

Przez 10 lat z przerwami brałam różne psychotropy: najczęściej fluoksetynę i sertalinę. Ale mój lekarz na początku tego roku, podczas terapii, zmienił fluoksetynę (SSRI) na wenlafaksynę (SNRI), lek ponoć skuteczniejszy. Owszem, pomógł mi stłumić emocje na terapii i przetrwać trudne chwile mogąc pracować i zarabiać. I to jest ok. Szkoda, że żaden lekarz do tej pory nie powiadomił mnie o efektach ubocznych odstawienia leków. A one są. I to niemałe. Podobno jedne z bardziej dokuczliwych przy wenlafaksynie.

Odstawiałam pomalutku. Pierwszy miesiąc połowa dawki, drugi – ćwierć dawki. I było ok. Pracowałam, odpoczywałam, brałam witaminy i omega-3 na mózg. Ale odstawiłam do zera w ubiegłym tygodniu. I zaczęły się „jazdy”. Na tyle, że dziś musiałam zwolnić się z pracy, bo miałam niemalże atak paniki.

Objawy które mi towarzyszą od jakichś 4 dni: silne zawroty głowy, bezsenność lub nadmierna senność (jak już zasnę, śpię jak zabita, choć sny mam wielce niepokojące), uczucie odrealnienia (jakie dziwne mam ręce… czemu akurat takie a nie inne?), „prądy” przechodzące wzdłuż twarzy, latająca powieka, trudności z koncentracją uwagi i ogarnięciem myśli, drętwienia twarzy i ust, nerwobóle w biodrach. Ogólnie: ostry kac. Razy trzy.

Wiele z tych objawów już znam – towarzyszyły mi w najcięższych chwilach depresji i nerwicy. Ale obecnie – czuję się nawet ok psychicznie, radzę sobie w pracy i życiu (mimo trudnej sytuacji finansowej…), więc ewidentnie nie jest to nawrót. Jedyne co mnie niepokoi to niemoc normalnego funkcjonowania przez te objawy.

Nie dałam dziś rady. Wzięłam 1/8 dawki. Po 3 godzinach – częściowe wyciszenie objawów odstawiennych. Wizytę mam za 2 tygodnie. Widocznie tempo schodzenia było za szybkie. Muszę jakoś funkcjonować. Mam tylko nadzieję, że mój organizm jeszcze pamięta, jak produkuje się serotoninę. Albo że na nowo się nauczy. W planie mam 1/8 dawki co 2 dni. A potem ponowną próbę odstawienia…

 

Piszę o tym dlatego, że jeszcze do niedawna byłam zwolennikiem psychotropów. Obecnie – widzę, jak szybko i jak wiele rzeczy w krótkim czasie zmieniło po prostu wypłakanie pewnych rzeczy na terapii. 10 lat psychotropów VS niecały rok terapii. Widzę ogromną różnicę na korzyść terapii. Jest tylko jeden problem: mamy za mało dobrych terapeutów, a jeśli już są – wyjeżdżają, bo w Polsce mają trudny byt. Na terapię czeka się długo i jest dostępna tylko w dużych miastach. Tymczasem widzę, jak bardzo jesteśmy chorzy jako społeczeństwo. Ilu z nas ma dolegliwości psychosomatyczne, a nawet nie wie, że to przez stres i nerwy. Leki pozwoliły mi przetrwać czas oczekiwania na znalezienie pomocy i samouzdrawianie terapią (samouzdrawianie, bo to praca nad sobą, terapeuta tylko towarzyszy i wskazuje kierunek). Leki mnie nie uzdrowiły.

 

Piszę też to po to, abyście mieli na uwadze, że pigułka nie jest w stanie uzdrowić was na każdym poziomie, a tym bardziej jeśli problem leży w sferze psychicznej czy duchowej. Czy zatem polecam psychotropy? I tak i nie. Pomagają przetrwać te chwile, w których nie mamy siły mierzyć się z naszymi „demonami”. Ale odkładają to w czasie – jeśli chcemy wyzdrowieć, prędzej czy później trzeba będzie się z nimi zmierzyć.

 

FB_IMG_1508481364269