Nie ma idealnego dzieciństwa

Każdy z nas jest albo DDD albo DDA. W minimalnym, większym, lub całkiem sporym stopniu. Każdy z nas miał choć trochę spaprane dzieciństwo. I wina leży tam gdzie leży – w odpowiedzialności rodziców (albo osób postronnych, wujków, nauczycieli, innych dzieci), którzy jednak… często nie zdają sobie sprawy, że coś spaprali, bo dla nich to było coś oczywistego żeby np. uderzyć dziecko. Bo sami byli bici. Kwestia zadania sobie pytania: dlaczego było tak i tak, jak się z tym czuję i co chcę zmienić?

To ciągnie się pokoleniami. Nie wierzę już w to, że zdołam być idealną matką, bo drzemie we mnie mnóstwo podświadomych zranień, ale wierzę w to, że mogę być lepszą matką jeśli nad sobą popracuję i stawię czoła swoim „demonom” (czyt. nieprzepracowanym traumom i schematom, które negatywnie wpływają na komfort mojego życia). Nie wypuszczam też dziecka do hermetycznie dobrego świata, ale do świata, gdzie choćby inne straumatyzowane dziecko będzie miało na moje wpływ. Niektórzy twierdzą – po co czytać poradniki dla rodziców (poradniki w ogóle), przecież wystarczy, że będę kochać. Otóż samo kochanie to już dużo. Ale mądre kochanie to już skarb. Czasem wydaje nam się, że zadajemy ból (czyt. bijemy np.) z miłości. A tak naprawdę tu nie ma grama miłości, tylko własna trauma. Dlatego czytam (i przesiewam) poradniki. I coraz bardziej dociera do mnie, że wychowanie to szukanie złotego środka pomiędzy pozwalaniem dziecku na wszystko, a zabranianiem mu wszystkiego. Pomiędzy stawianiem granic, a dawaniem luzu i wolnego wyboru. Pomiędzy łagodnością, a stanowczością.

Obecnie jestem wciąż w procesie reparentingu – mądrego dawania sobie tego, czego zabrakło w moim wychowaniu i przepracowywaniu traum. Zlokalizowałam pewne trudne źródła tych traum, które chciałam przepracować i od kwietnia zaczynam w towarzystwie Terapeutki. Wiem, że bez tego nie zdecyduję się na kolejne dziecko, mimo, że bardzo tego chcę. Czasem lepiej poczekać, żeby nie puszczać czegoś dalej. Jestem też w trakcie uzdrawiania ciała przy pomocy akupunktury i medycyny chińskiej u kolejnej Dobrej Duszy i widzę, że przynosi to skutki.

Wiosna się zaczęła, czuję przypływ sił i dosłoneczniam się, ile mogę. Dobrego dnia wszystkim! 😉

A o temacie DDD jeszcze napiszę.

Znalezione obrazy dla zapytania ddd dziecko

 

Reklamy