Walczę z bólem

Kochani;)

Dawno mnie tu nie było. Dużo zmian zachodzi w moim życiu. Po raz pierwszy wychodzę na zawodową prostą i nie jest łatwo, bo łączę dwa zawody i z tego powodu mam mało czasu dla siebie. I na pisanie. Dziś wyjątkowo – jestem w domu, choruję na gardło i mam chwilę, by napisać.

Jestem zdumiona, jakie postępy wykonały się w mojej głowie pod względem niewyrzucania sobie choroby. Po prostu wzięłam wolne, chorobowe. Dawniej martwiłabym się ogromnie, że mnie zwolnią, że powinnam wziąć pracę do domu, z chorym gardłem chodzić do pracy… Obecnie jest jeszcze echo mojego wewnętrznego krytyka, ale wszystko zbijam argumentem: przecież nie mam na to wpływu. Zaatakował mnie wirus i jak każdy człowiek potrzebuję wyleczyć się, dojść do siebie i potrzebuję na to czasu. To jest moje prawo, a nie widzimisię. I większość zmartwień i katowania się – odchodzi. A ja w końcu miałam czas, by obejrzeć dobry film, zrobić sobie paznokcie czy poczytać. I socjalizuję się z moim nowym kotem (zaadoptowałam kociaka! :D).

Bardzo potrzebuję jeszcze znaleźć na co dzień tą równowagę między pracą, a odpoczynkiem, bo to trochę kuleje, zwłaszcza, że robię czasowo na 1,5 etatu.

Niestety doszedł do mnie problem zdrowotny, z którym zmagam się od dłuższego już czasu, którego nie rozumiem i na temat którego nic nie wiem: chroniczne bóle w jednym miejscu. Oby wkrótce w wyniku badań wszystko się wyjaśniło, bo jeśli chodzi o podstawowe badania – jestem okazem zdrowia. Przypuszczam, że czynnik psychiczny ma tu dużo do powiedzenia i choć czuję się lepiej – dobrze byłoby jeszcze pójść na terapię uzupełniającą, na co nie mam aktualnie przestrzeni. Ale w końcu pójdę 😉 A przynajmniej wezmę kilka sesji na skype.

Czy ktoś z Was zmagał się z bólami niewiadomego pochodzenia? Nie mięśni, nie kości, ale bólami od nerwów? Oby to nie była fibromialgia…

Nie szukam sobie chorób, to w jakiś sposób one mnie dopadają. Zastanawiam się jaki związek ma to z tym, że w dzieciństwie głównie uwagę poświęcano mi, gdy bywałam chora? Albo – może mój organizm mówi mi w ten sposób, że potrzebuje więcej uwagi i czułości, delikatności i opieki? Latanie po lekarzach jest niestety mało przyjemne i niewiele pokazuje. A ja nieraz czuję się jak dr House ze swoim bólem – niezrozumiana i traktowana jak hipochondryk.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s