2018 goodbye

Znalezione obrazy dla zapytania face tears

Taki był mój 2018. Pełen łez. Dziś w końcu znów sobie na nie pozwoliłam. Moje ciało znów się wytrzęsło w płaczu. Mam wrażenie, że z tym bólem będę żyć już zawsze. Bo co zdoła ukoić ból matki, która straciła dziecko? Ja jeszcze nie wiem. Mogę go przykrywać, poklepywać, udawać twardą, a i tak wystarczy drobny bodziec, jak film czy rozmowa z ciężarną koleżanką, by łzy płynęły od nowa.
Straciłam ciążę w 12 tygodniu. Zostałam zwolniona po tym z pracy. Wyrzucam sobie do dziś, że pracowałam w trakcie ciąży, prowadziłam fitness (zajęcia słabsze ale jednak). Będąc na zwolnieniu lekarskim, gdyż dałam się wkręcić w chory układ w pracy (pracować na zwolnieniu „bo nie mam jak opłacić ci zusu”). Moja pracodawczyni do dziś nie złożyła wniosku w urzędzie o przyznanie mi urlopu macierzyńskiego, który u niej złożyłam po rozpoznaniu płci dziecka (chłopiec) i pogrzebie. Nie wiem, czy urodzę jeszcze dziecko, bo mam problem genetyczny, kolejna ciąża musiałaby być na lekach.
W ciągu tego roku słyszałam mnóstwo słów od innych kobiet, które były kojące i pocieszające, ale o wiele więcej było głosów takich jak poniższe:
„Jesteśmy kobietami, musimy cierpieć bardziej w tym życiu” – moja mama
„Będziecie mieli kolejne, nie ma co płakać, uspokój się” – moja była szefowa, która poroniła 2 razy
„Jeszcze zostaniesz mamą” – czyli właśnie nią nie zostałam?
„Musisz żyć dalej” – tak? muszę? tylko jak, może mi powiesz?
„Kolejne dziecko ci wszystko wynagrodzi” – a może tego nie chcę? Kolejne nie będzie już moim Adasiem.
„…” czyli NIC – tyle usłyszałam o temacie poronień na kursie przedmałżeńskim.
Mam żal, że w takiej kulturze wyrastam, że kobiety muszą czuć się winne i przyklepywać banałami tragedię, która wydarzyła się w ich życiu. Bo dla każdej jest to taka tragedia, że rozrywa się serce. Że muszą być silne i od razu zachodzić w kolejną ciążę, zanim jeszcze opłaczą stratę. Bo już lata gonią, bo wszystkie koleżanki są w ciąży, bo wypada. Że mówi się o tych dzieciach: „To nie było nawet dziecko”, „Lepiej że umarło, bo pewnie było chore. Później byś się męczyła”. Mam ochotę splunąć w twarz komuś, kto to mówi i powiedzieć otwarcie:
Dla mnie to był najdroższy człowiek na świecie. I jest mi tak żal, jak nigdy nie było, że go już z nami nie ma. I nie jestem w stanie pogodzić się z tym, że mogłam mu zaszkodzić. Ani z tym, że go już nie zobaczę, nie będę wiedzieć, jaki ma głos, do kogo jest podobny. Dla mnie zawalił się świat. Uszanujcie to i nie każcie mi brać się w garść, zanim nie będę na to gotowa.

Reklamy