Czego nauczył mnie mój kot

P1000088

To mój kotek. Którego od wczoraj z nami już nie ma. Bardzo chorował, bardzo przeżywam jego śmierć, ale staram się szukać, co było dobrego w jego życiu i naszym życiu z nim. A wniósł do naszego życia naprawdę wiele ciepła, humoru, zdrowia i cichej obecności.

Myślę, czego mogłabym się od niego nauczyć w kontekście życia i zdrowia psychicznego. Na pewno są takie rzeczy, które warto bym zapamiętała.

  1. Dopominaj się o czułość. (I o swoje! Bo Ci się to należy!) Jeśli ktoś nie daje Ci czułości, daj ją sobie sam! Mój kotek tak działał. Gdy nie doczekał się głasknięcia, skakał do ręki, by się o nią otrzeć, ocierał się o nasze nogi, o meble, brodą o kant stołu i – miał dzięki temu życie pełne czułości. Od nas oczywiście też ją dostawał. Stopniowo zdobywał kolejne nasze wnętrza domowe, aż w końcu doszło do tego, że zimą spał z nami, najczęściej prosto na mnie. Potrafił dawać czułość i brać czułość. Był pod tym względem wyjątkowy i na pewno szczęśliwszy dzięki temu. Wskakiwał też na okno, by go wpuścić do domu, żebrał o kawałek szynki czy mięska, gdy przyrządzałam jakieś danie (i zazwyczaj się doczekał), pchał się na kolana po odrobinę ciepła… Będzie nam tego brakować.
  2. Dbaj o swoją niezależność. Mój kotek umiał zadbać o siebie. Oczywiście poprawialiśmy jego komfort życia na ile mogliśmy, zostawiając mu wodę i karmę, ale nigdy nie przestał łowić myszy (no może poza sezonem zimowym, gdy myszy nie było). Przynosił z głośnym miauczeniem każdą mysz, by się podzielić, lub go pochwalić i oczywiście dostawał głasknięcie (choć o 4 rano jest to nieraz kłopotliwe). Ale upatruję w nim też to, że w tej sposób o nas próbował dbać, karmić nas jak swoją rodzinę. Jednocześnie był kotem wychowanym na wolności, wcześniej prawdopodobnie bezdomnym. Potrafił zadbać o swoje terytorium, ale był też łagodny względem innych kotów. Dopiero, gdy wyraźnie naruszały jego granicę, przeganiał je.
  3. Spędzaj jak najwięcej czasu na łonie natury. Wygrzewanie się na słońcu, wędrowanie na myszy, nawet chodzenie za nami na spacery wkoło domu – to było to, co nasz kotek uwielbiał. I taka była jego natura. Kiedy tylko mógł, przebywał na zewnątrz i dzięki temu był w dobrej formie aż do starości. Nie ma lepszego leku, jak zieleń, słońce, świeże powietrze.
  4. Dawaj z siebie co możesz innym. Myślę, że kotek był szczęśliwy, mogąc wygrzewać nasze kolana (i nie tylko, bo siadywał mi na brzuchu, klatce, ramieniu, kolanach) i mruczeć, aby pomóc nam fizycznie się uleczyć. On też z tego korzystał: miał porcję czułości. To, co dajemy, wraca do nas. My także zapewniając mu opiekę, wiele dobrego czerpaliśmy od niego.
  5. Nie trzeba wielkich wydarzeń w życiu ani bycia wyjątkowym (urodą np.), aby być szczęśliwym. Mój kotem był zwykłym dachowcem, pewnie przeżył życie jak wiele innych kotów, ale to relacja, jaką z nami miał, czyniła go wyjątkowym. Był kochany i na pewno kochał swoim kocim sercem. I to liczy się najbardziej.

Więc jeśli wahacie się jeszcze, czy warto… tak! Warto przygarnąć kota, pieska lub inne zwierzę, nawet jeśli nadejdą trudne dni, kiedy będziecie musieli się z nim pożegnać. Wszystko rekompensują wspólne chwile z naszym cichym przyjacielem…

Reklamy

Ogródek warzywny a higiena umysłu

Ludzki umysł jest zupełnie jak ogródek warzywny. Trzeba go systematycznie odchwaszczać. Gdy nie robi się tego regularnie, zwłaszcza gdy ziemia jest żyzna (czytaj – umysł inteligentny i pojemny), zarasta tak, że próby odchwaszczenia go z myśli-śmieci zabierają potem znacznie więcej czasu. A i plony są mniejsze, bo ukryte pośród wysokich chwastów. Jak dobre myśli i wartościowe idee, którym daliśmy zakiełkować, ale nie dbaliśmy o nie należycie. Czasem, odchwaszczając umysł po dłuższym czasie niezaglądania tam, ze zdziwieniem jednak odkrywamy, że plony są, ba, niektórym zasadzonym roślinom nawet obecność chwastów służy, rosną sobie spokojnie w cieniu i wilgoci, może mają tylko trochę za mało słońca. Ale dały radę wyrosnąć mimo wszystko. Tak dobre myśli i idee – mimo nieraz całego syfu myśli nieuporządkowanych, chaotycznych, zasianych przypadkowo i wyrośniętych bo wpuściliśmy je na swój teren – jednak przebijają się na wierzch i dają plony. Trzeba ich tylko dobrze poszukać, aby nie wyrwać razem z okazałymi już chwastami. Takie to refleksje dotarły do mnie, gdy ze wściekłością wyrywałam chwasty po całym sezonie wegetacyjnym, aby móc przekopać ziemię i dać jej odpocząć do wiosny. Znów natura mnie zaatakowała i zebrałam mało plonów, a jednak miło zaskoczyłam się, że z ogóle tam były. Jednak na następny rok podejmę kolejną próbę odchwaszczania regularnie. W tym roku czerwcowe deszcze skutecznie zniechęciły mnie do odchwaszczenia w porę ogródka i zarósł na dobre. Oby zewnętrzne okoliczności nie przeszkadzały mi w odchwaszczaniu swego umysłu regularnie i w każdym jego obszarze. Bo chwasty z czasem tak mocno się zakorzeniają, że wyrwanie ich jest nie lada sztuką i grozi wypadnięciem dysku. Tak samo, gdy zauważymy, jak mocno emocjonalnie pozwoliliśmy się zaniedbać, nie dając sobie uwagi i czasu na przemyślenia, poukładanie swoich spraw i przeżycie na bieżąco emocji, często jest już za późno i wytępienie ich z umysłu musimy odchorować.

Znalezione obrazy dla zapytania warzywniak ogródek

Motywatory cz.4.

Chwilkę mnie nie było… Bo rozkręcam drugiego bloga. W temacie diety, zdrowego trybu życia, ale też psychodietetyki i psychologii;) Na razie w powijakach. Nie chciałabym też łączyć tych blogów ze sobą, więc może natkniecie się na niego gdzieś w eterze.

Póki co dawna motywatorów na jesienny chłodny dzień, aby trochę cieplej zrobiło się na serduchu. (Dziś też parę po prostu ładnych widoczków)30741106_2073066596308698_1194485659771863040_n27545209_570207876679846_6125082595615848972_n29541516_1609675812457383_5266067553430525522_n39257766_2121276374583803_3904838142145855488_n40041099_307857313103059_5665649621108523008_nFB_IMG_150721314619842898072_842657992598176_6775828835251257344_n

21314827_810748155771255_5184682077371594382_n

23905243_531128423921125_8459075086656416439_n

szach-mat-ateisci-szafszawan marokolungern szwajcaria

FB_IMG_1508425178176

Trzymajcie się ciepło i nie dajcie się depresji 😉