Echa przeszłości

Często jest tak, że porusza mnie w sposób dotkliwy film, który nikogo innego nie dotyka. Do tej pory tłumaczyłam, że taka już jestem – wrażliwa. Pewnie po części jest to prawdą. Ale ostatnio wniknęłam głębiej. Oprócz tego, co zawarłam we wcześniejszym poście (w skrócie – denerwują nas ludzie z problemami które mamy sami) doszłam do wniosku, że głęboko ukryte rany (nawet nieuświadomione) mogą wywoływać w nas ból, poruszenie, łzy jeszcze dziś w sytuacjach, które dzieją się w naszym życiu lub – które obserwujemy na filmach, czytamy o nich w książkach itd. Niby proste, ale czasem ciężko dojść do tego, odróżnić w sobie przyczynę owego silnego poruszenia. Czasem wspomnienia zamazują się, zwłaszcza te bardzo wczesne. Pozostaje tzw. pamięć emocji, które przeżyliśmy. Odrzucenie, lęk, samotność, beznadzieja, niemoc, presja by sprostać wymaganiom – doświadczone niegdyś w sposób dotkliwy – wciąż są powodem do wywołania silnych reakcji emocjonalnych, może wtedy nie przeżytych, stłumionych. I na tym m.in. polega terapia – by je przeżyć w środowisku bezpiecznym, gdzie nikt nie ocenia, bo każdy ma swoje traumy. Wtedy choć częściowo pozostawimy je za sobą. To trudne, ale działa.

A więc EMOCJA -> ZROZUMIENIE SKĄD SIĘ BIERZE -> PRZEŻYCIE NIEPRZEŻYTEGO -> ZOSTAWIENIE ZA SOBĄ

To pozwoliło mi też zrozumieć, dlaczego na terapii przeważnie nie rozmawiamy o wydarzeniach pozytywnych z naszego życia. Bo zwykle nie boimy się wyrażać radości – śmiechem, uśmiechem, krzykiem zadowolenia (choć chyba też mam z tym trochę problem) i w efekcie przeżywamy emocje z nimi związane już w chwili, gdy się wydarzają, zostawiamy te wydarzenia za sobą i od czasu do czasu mile wspominamy, by np. podnieść się na duchu, że w życiu dzieją się też dobre rzeczy. Gorzej jest z wyrażaniem emocji których społecznie do siebie nie dopuszczamy, żeby grać twardzieli (albo ktoś nam wpoił, że te emocje są złe): smutku, rozpaczy, poczucia osamotnienia, poczucia odrzucenia, złości, chęci zemsty, pożądania, poczucia bezsilności, poczucia słabości. One stłumione w sobie potrafią przetrwać naprawdę długie lata i zatruwać nam życie. Pewnie nie da się wydobyć ich wszystkich na światło dzienne, bo bronimy się przed tym, bo to boli, bo to zmusza do wysiłku. Dlatego na terapii często dochodzi do sytuacji w których są prowokowane – słowa, wydarzenia które mocno nas wkurzają, poruszają, bolą mogą sygnalizować, że coś jest ukryte w przeszłości. Trzeba tylko (i aż) poszukać…

cos_na_udany_poczatek_tygodnia