Zamiast oskarżać – poszukaj w sobie

Chyba każdy z nas zna biblijny tekst o rzucaniu kamieniami. Niech ten, kto jest bez grzechu, pierwszy rzuci kamień. Ostatnio odkryłam jego nowy sens i okazuje się, że wiele jeszcze mogę dostrzec w biblijnych tekstach z zupełnie nowej perspektywy.

Zobaczyłam na sobie i innych, że najczęściej mamy pretensje do drugiej osoby o to… w czym sami czujemy się słabo, czego sami nie umiemy zrobić, co nas samych w nas gryzie i nam przeszkadza. Przykład: irytuje Cię osoba uczuciowa, płaczliwa, wyrażająca swoje emocje. Może jest tak dlatego, że sam masz problem w wyrażaniu emocji, nie dopuszczasz ich do siebie, choćbyś chciał i potrzebował, bo uznajesz je za słabość. Inny przykład, prostszy: wkurza Cię ktoś, kto zdradza żonę/męża w jakikolwiek sposób. Pomyśl, czy sam jesteś uczciwy wobec najbliższej Ci osoby, czy sam nie szukasz okazji do zdrady… Kolejny: irytuje Cię to, że ktoś nie okazuje Ci uczuć. Zobacz, czy sam okazujesz je wystarczająco.

Zauważyłam też, że dając komuś radę w sytuacji, która wydaje mi się bliska, mogę równie dobrze dać ją sobie. Także osądzając innych, mogę w sobie znaleźć surowego sędziego osądzającego krytycznie i surowo siebie. Lub znaleźć podobny powód w sobie do osądzenia.

Warto przemyśleć.

Tymczasem pozostawiam Was z pozytywną myślą.

17904366_1056419681126479_3774482050910083296_n

Zmiany, zmiany, zmiany

Ciężko porzucić coś, co było przez długi czas częścią nas, nawet jeśli przynosiło cierpienie. Bo było to coś pewnego, „bezpiecznego”. Opuszczając to wychodzimy ze swojej strefy komfortu. Ale warto. Co dnia teraz się o tym przekonuję.

Warto na przykład przytulić kogoś bezinteresownie. Albo pozwolić sobie na odpoczynek. Kiedyś usłyszałam od członka rodziny: „odpoczywać to będziesz w trumnie”. Od tamtej pory nie dopuszczałam myśli, że odpoczynek może być czymś pożytecznym, czymś co jest konieczne, by zregenerować siły, stargane nerwy i działać dalej bez uszczerbku na zdrowiu, może nawet w lepszej formie. Teraz zaczęłam doceniać odpoczynek, te 45 minut relaksacji na terapii mnie tego uczy. Pozwala mojemu ciału i umysłowi zapisać to, czego danego dnia się nauczyłam, poukładać to sobie. Nabrać sił do dalszych zmagań z życiem.

Zmiany bolą. Ale jeśli są na lepsze – warto podjąć ryzyko bólu.

Pozdrawiam, Ania.

17757193_732033903642681_5157908441083260409_n

Trudne wybory życiowe

Decydując się na terapię nie sądziłam, że w międzyczasie mogę znaleźć pracę. Choć praca jest popołudniami, płacę za to ograniczeniem swojego czasu. W dodatku moje leczenie – jako szpitalne – wyklucza staż z urzędu pracy więc pojawiła się kolejna trudność. Jak okazało się – do przejścia, choć będę pracować za mniejszą kasę i na umowę zlecenie. Dobrze, że udało się w tej kwestii dogadać, ale pewnie nie zawsze jest to możliwe.

Piszę to dlatego, bo często chcemy mieć wszystko na raz. Tak samo jak ja – chciałam mieć terapię, pracę, jeszcze czas na ogród, sprzątanie, rozwój, rozrywkę, więcej czasu dla męża. Okazuje się, że za każdy nasz wybór płacimy i niestety takie jest życie. Nie wszystko jest fizycznie możliwe i albo mogę się z tym pogodzić i robić tyle, na ile mam realne siły, albo z tym walczyć, dręczyć się niewykonalnymi a nałożonymi na siebie obowiązkami, pracą ponad siły aż… siły się skończą i nastąpi kolejny kryzys.

Tego uczę się na terapii – określania na ile mogę sobie w danym momencie pozwolić, aby z siebie dać i aby się nie zadręczyć (fizycznie – pracą, psychicznie – poczuciem winy). I akceptować to, że nie mogę mieć wszystkiego. Że nie jestem robotem, tylko człowiekiem. I widzieć, że nie ma w tym nic złego, jeśli przez odmawianie nadmiernego wysiłku żyję w zgodzie ze sobą. To trudne, ale warte mojej pracy…

Na terapii miałam trudny tydzień. Od czasu do czasu ktoś do nas dochodzi, a inni odchodzą. I te rozstania są dla mnie bolesne. Może dlatego, że boję się, czy poza terapią dam radę podtrzymać te znajomości. Nie być dla innych kimś toksycznym, ale wspierającym przyjacielem. I tak sobie myślę, że wystawianie nas na próbę rozstań jest częścią terapii.

(tapeciarnia.pl)91169_leb_konia_oko