Sue Atkinson „Jak wydobyć się z depresji”

Przyszedł w końcu czas, aby napisać o niezwykłej książce, która jest jednym z najlepiej napisanych poradników o wychodzeniu w depresji. Mowa o stosunkowo cienkiej książeczce (jednak niezwykle bogatej w treść, o czym świadczy to, że zajęło mi 2 miesiące by przez nią „przejść”) autorstwa Sue Atkinson – „Jak wydobyć się z depresji”. Język jakim pisze autorka różni się znacznie od wszelkich naukowych publikacji, które miałam okazję czytać. Są to treści bezpośrednie, pełne troski i zrozumienia, ale też mobilizujące do działania. Autorka sama zmaga się z nawracającą depresją, więc któż lepiej potrafi zrozumieć lubi na nią chorych? Dzieli się swoimi doświadczeniami, wnioskami z przeprowadzonego leczenia, terapii, niekiedy bardzo cennymi i upraszczającymi myślenie o depresji. Dla mnie to bardzo cenna książka, więc – o zgrozo – trzymałam ją 3 miesiące i chyba 6 razy prolongowałam wypożyczenie (tak, wiem, to nieładnie), ale w końcu odbiłam sobie ją.

 

Coś bliżej o książce?

 

Autorka używa prostego, ale wymownego porównania – wychodzenie z depresji jest niczym wspinaczka po urwisku. Jak trafne jest to porównanie, świadczą kolejne rozdziały, w których opisane są etapy, które trzeba przejść, by zbliżyć się do zdrowia.

 

Dzięki książce dowiedziałam się m.in., że:

 

–         Nie ma złotych środków na stany depresyjne – każdy musi opracować własną strategię wyjścia z niej, a przede wszystkim podjąć decyzję o tym, że chce się wyzdrowieć,

 

–         Nie zawsze są siły do zmierzenia się z kolejnymi etapami wychodzenia z depresji, ale to nic złego, trzeba wtedy podjąć racjonalny program odpoczynku i zbierania sił. Nawet porażki zbliżają nas do sukcesu. Jeśli jesteśmy na dnie, może być tylko lepiej. Tendencja naszych starań zawsze jest wzrostowa, nawet jeśli wydaje nam się, że tak nie jest.

 

–         Kluczem do wyjścia z depresji jest znalezienie swoich GUPów – Głęboko Ukrytych Powodów. Każda depresja ma przyczynę. Ważne jest uświadomienie sobie tego, co siedzi głęboko w podświadomości (może są to dawne wydarzenia, które wciąż mają na nas niepotrzebnie zły wpływ), a następnie dyskusja z tymi przeświadczeniami, które się w nas zakodowały. Stosowanie myśli alternatywnych i prawdziwych.

 

–         Techniki relaksacyjne (choćby chwila na powolne oddechy w ciszy czy przy spokojnej muzyce, z zamkniętymi oczami) pomogą nam się uspokoić, spojrzeć w głąb siebie – z czasem będzie to łatwiejsze.

 

–         Depresja może być zdrową reakcją organizmu – przychodzi abyś coś zmienił/zmieniła w swoim życiu, bo tkwisz w czymś, co Cię niszczy.

 

–         Bądź dobry dla siebie. Po prostu – wybacz sobie i pokochaj się takim jakim jesteś. To ogromny krok naprzód. Wybaczenie innym również.

 

–         Znajdź dobrego psychologa/osobę z którą możesz porozmawiać o wszystkim, która będzie Cię wspierała i asekurowała, ale nie zmuszała do niczego, tylko była obok i dopingowała w Twoich postępach.

 

–         Twórcze spontaniczne działania – np. malowanie, pisanie dziennika, ale też uprawianie sportu, taniec – pomagają wyładować negatywne emocje i wyrazić siebie, gdy rozmowa to za mało.

 

–         Nie musisz być najlepszy/najlepsza. Kieruj się zasadą wystarczającego dobra i dawaj z siebie tyle, na ile możesz sobie w danej chwili pozwolić. To i tak ogromny sukces – działać, mimo, że nie chce się wstać z łóżka. Chwal siebie za takie postępy.

 

–         Obserwuj siebie, pytaj się o powody swojego złego nastroju w danym dniu, zapisuj wnioski: co ci szkodzi, co pomaga, dlaczego akurat to wprawia w zły nastrój?

 

–         Twoje szczęście zależy od Ciebie? Po co przejmować się tym, na co nie ma wpływu? Lepiej docenić to, co jest i co można osiągnąć. Czerpać drobne radości z każdego dnia.

 

–         Powody depresji to często: niska samoocena, poczucie straty lub realna strata, zbyt wielkie poczucie winy, brak akceptacji własnych emocji i popędów, nasilenie sytuacji stresowych, lęki i fobie, brak wybaczenia, samotność.

 

 

 

Książka wzbogacona jest dodatkowo pięknymi cytatami z różnych źródeł, mniej lub bardziej poetyckich. Mnie spodobało się błogosławieństwo celtyckie:

 

 

 

„Niech droga biegnie na spotkanie z tobą,

 

niech wiatr ci wieje zawsze w plecy,

 

niech słońce twarz twoją promieniami ciepłymi oświetla,

 

i deszcz łagodnie zrasza twoje pola;

 

a dopóki nie spotkamy się znowu,

 

nich Bóg cię trzyma w swojej dłoni…”

 

 

 

PS. U mnie lepiej. Wróciłam do mojej miłości – jednak uczucie, poparte wybaczeniem i daniem sobie kolejnej szansy, ma wielką moc. Psychoterapia pomaga. Leki też. Miewam tak jasne dni, że nie mogę się nieraz nacieszyć, że wyjście z depresyjnego stanu jest możliwe. Oby tak dalej. Silniejsza o nowe doświadczenia, wiedzę, inne spojrzenie na siebie (nie tak destrukcyjne), idę do przodu. I tego życzę Wam! Szczerze polecam przy tym powyższą książkę, bo choć się starałam, nie jestem w stanie oddać bogactwa jej treści.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s